(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 4".)
Niniejsza strona obrazowo ilustruje faktyczną sytuację
Ziemi i ludzkości. Czyni to poprzez najpierw wyjaśnienie
co się stanie jeśli rozwój techniczny ludzkości dokonywany
bez równoczesnego udoskonalania poziomu naszej
moralności pozwoli ludziom na założenie kolonii na
jakiejś odległej planecie. Co wówczas ludzie z planety
Ziemia zaczną wyczyniać z swoimi własnymi krewniakami,
czyli z "krwią z własnej krwi". Jak to się stanie że z owych
"dobrych" istot o jakich mniemamy że obecnie jesteśmy,
ludzkość przekształci się w niemoralne i bezduszne
bestie które bez zmrużenia
oka będą mordowały i rabowały swoich własnych krewniaków,
czyli będą bezpardonowo umęczały i niszczyły "krew
z własnej krwi". Potem strona ta zmienia punkt widzenia
aby wyjaśnić faktyczne źródła wszelkich przejawów zła
na Ziemi. W końcu strona ta wyjaśnia, że z absolutnego
punktu widzenia zło faktycznie jest tylko jednym ze środków
osiągania bardziej nadrzędnych celów.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Przyglądnijmy się Ziemi z zupełnie innej perspektywy:
Motto:
"Im coś oglądamy z odleglejszej perspektywy, tym widać to wyraźniej."
Historycy wiedzą o tym najlepiej. Aby
dokładniej ocenić co dzieje się w danym
miejscu lub czasie, najkorzystniej oglądać
to z innej perspektywy (np. z odległej,
historycznej, kosmicznej, lub też oczami
kogoś zupełnie innego). Uczyńmy to teraz.
Rozglądnijmy się obecnie wokół siebie,
tak aby dokładniej się wyznać, co
naprawdę wokół nas się dzieje.
#A2.
Jaki jest cel tej strony:
Niniejsza strona ma na celu ukazanie
prawdy na temat sytuacji w jakiej
ludzkość obecnie się znajduje.
Nazywa ona też owa sytuację tak jak
powinna być nazwana. W końcu uświadamia
też ona że najwyższy już czas aby ludzie
zabrali się do zrealizowania przepowiedni
z bibilijnej "Apokalipsy św. Jana 20:3"
o wymieceniu z Ziemi
nosicieli zła
i wyrzuceniu ich z powrotem do bezdennej
czeluści kosmosu z którego do nas wpełznęli.
Część #B:
Jak ludzkość rozprzestrzeni zło jeśli w porę
się nie opamięta:
#B1.
Co uczynimy kiedy opanujemy podróże międzygwiezdne?
Regularności istniejące w rozwoju
urządzeń napędowych i wyrażone tzw. "tablicą cykliczności"
prowadzą do bardzo interesujących wniosków. Mianowicie stwierdzają
one, że jeśli nasz obecny rozwój techniczny nie zostanie przerwany
zagładą ludzkości, wówczas już około 2036 roku nasza cywilizacja
zbuduje statek kosmiczny zwany
magnokraftem.
(Statek ten skrótowo opisany jest na licznych stronach internetowych,
a także zaprezentowany ze wszelkimi szczegółami w rozdziale F
z tomu 3 monografii
[1/4].)
Ów bezgłośny wehikuł kosmiczny z napędem magnetycznym
umożliwi ludzkości szybkie i efektywne podróże do innych systemów
gwiezdnych. W wyniku tego, całkowicie zrewolucjonizuje on życie na
Ziemi. Przeanalizujmy więc teraz, jak będzie wyglądało owo nowe
życie na Ziemi już po zbudowaniu
magnokraftu
- jeśli ludzkość nadal upierała się będzie przy swojej obecnej filozofii.
(Tj. jeśli ludzkość nie zmieni swojej filozofii z obecnie praktykowanego
niemoralnego
"pasożytnictwa"
opisywanego w rozdziale JD z tomu 8 monografii [1/4], na moralny
"totalizm"
opisywany w rozdziale JA z tomu 6 monografii [1/4] i
[1/5]).
Na owym nowym
stadium istnienia ludzkości, kiedy nasza cywilizacja dokona najbardziej
istotnego przełomu technicznego - czyli zbudowania
magnokraftu,
na Ziemi zacznie się stopniowo dokonywać dramatyczna ewolucja.
Ewolucja ta zapoczątkowana zostanie odkryciem gdzieś w głębiach
kosmosu, przytulnej planetki dinozaurów, jaka oczekuje zaludnienia.
Po tym jak nasza cywilizacja znajdzie taką planetę, któryś z pasożytniczych
polityków, lub jakiś ortodoksyjny naukowiec, z całą pewnością przekona
wszystkich, że powinniśmy ją zaludnić naszym własnym gatunkiem,
a także, że powinniśmy wykorzystać owo zaludnianie jako okazję do
studiowania zjawisk związanych z rozwojem nowej cywilizacji od zera.
Uzasadnienie dla takiego posunięcia może być proste. Wszakże
wystarczy, aby użyć ideę rozprzestrzeniania rasy ludzkiej poza obręb
naszego własnego systemu słonecznego, a z całą pewnością każdy
zgodzi się ochoczo. W ten sposób nasi naukowcy otrzymają pozwolenie
na wybranie młodej, naiwnej i nie wystawionej na cywilizację pary dzieci
wiejskich. Para ta zostanie przeznaczona do zaludnienia nowej planety,
tak aby nasi naukowcy mogli "obserwować naukowo rozwój nowej cywilizacji
rozpoczynający się od zera". Najprawdopodobniej naukowcy nazwą tą
parę "Adam i Ewa". Wybiorą ją gdzieś z odległej wioski zakopanej
w środku dżungli, tak że dzieci nie będą nic wiedziały na temat naszej
cywilizacji. Magnokraft typu K7, który zawiezie je do ich nowej planety,
zapewne zostanie nazwany "Rajem" (patrz opisy z podrozdziału
P6.1 z tomu 13 monografii [1/4]). Większość swojej drogi dzieci te
spędzą w centrum magnokraftu, ponieważ widziały tam będą kolumnę
pola magnetycznego wytwarzanego przez pędnik główny statku, jaka
poprzez rozdzielanie się na indywidualne obwody magnetyczne, które
następnie oplatają statek, przypominała im będzie drzewo. Dla dzieci
owo "magnetyczne drzewo życia" będzie wspomnieniem podobnego
drzewa, pod jakim zwykły się bawić w swojej rodzinnej wsi. Po przylocie
do swojego nowego domu, Adam i Ewa po prostu zostaną "wyrzuceni
z Raju" pod jakąś pasożytniczą wymówką - np. że kapryśna Ewa uczyniła
coś, czego nie powinna (np. zjadła owoc jakiego kapitan magnokraftu
zabronił jej jeść). Potem żyjąc już samemu, chociaż pod czujną, aczkolwiek
dyskretną, obserwacją naszych naukowców, dzieci te rozpoczną jeszcze
jedną cywilizację ludzką od samego początku.
W międzyczasie,
na przekór całych tych oszałamiających osiągnięć technicznych,
ludzie na Ziemi ciągle prowadzili będą nieszczęśliwe i niespełnione
życie ofiar filozofii instytucjonalnego pasożytnictwa, jaka to filozofia
obecnie stopniowo opanowywuje naszą planetę, a jaka opisana jest
dokładniej w podrozdziale JD2.5 z tomu 8 monografii [1/4], oraz na
odrębnej stronie o filozofii
pasożytnictwa.
(Wszakże,
jak to wyjaśniono w podrozdziale JE6 z tomu 9 monografii [1/4],
szczęście i odczucie spełnienia uzyskuje się z wysokiej wartości
względnego poziomu energii moralnej "µ" opisywanej w owym
podrozdziale JE6 z [1/4], nie zaś z urządzeń jakie znajdują się w naszej
dyspozycji.) Większość ludzi stanie się wówczas nieopisanie leniwa,
ponieważ powtarzalne prace wykonywane będą dla nich przez
maszyny i roboty, zaś brak możliwości powszechnego zatrudnienia
pogłębiał będzie nawyki bezczynności. Pasożytniczo nastawione
osoby będą się spodziewały, że niemal całość ich życia powinna
być spędzona na odpoczywaniu i na doświadczaniu wszelkich tych
przyjemności, jakie są dostępne dla tak technicznie zaawansowanych
istot jak one. Jednak niefortunnie dla nich, większość przyjemności
jakich spodziewali się będą od życia, dostarczanych jest przez innych
ludzi. Wszakże to inni ludzie dają im seks, utrzymują ich przy zdrowiu,
zapewniają im życie towarzyskie, organizują funkcjonowanie ich
społeczeństwa, oraz wykonują dla nich wszelkie owe niepowtarzalne
prace i usługi, jakie nie mogą być zrealizowane przez maszyny,
takie jak gotowanie, prace domowe, wychowywanie ich dzieci,
uczenie, naprawianie, sterowanie i programowanie ich robotów,
budowanie i uruchamianie ich fabryk produkcyjnych, operowanie
kopalń, usuwanie ich śmieci, itp. To zaś oznacza, że aby cieszyć
się wszelkimi owymi przyjemnościami, jakie muszą być dostarczane
przez innych ludzi, niestety przyszłym pasożytniczym pokoleniom
ludzi na Ziemi potrzebny będzie dostęp do jakiejś formy ludzkich
niewolników. Jednak jedynym sposobem posiadania takich
niewolników, bez jednoczesnego doznawania moralnego kaca
że gnębi się swoich własnych współobywateli, byłoby zamierzone
hodowanie ludzi, jacy byliby mniej rozwinięci technicznie i naukowo
od nas.
Fot. #1: Ilustratywny dowód że ludzkość wcale nie wywodzi
się z Ziemi, a została przywieziona na Ziemię z innej planety.
(Formalny dowód naukowy przeprowadzony metodami
logiki matematycznej i stwierdzający że "Bóg stworzył pierwszą
parę ludzi" opublikowany został w punkcie #B6.2 strony
internetowej o
ewolucji.
Z kolei Część #F tamtej strony o ewolucji opisuje niektóre
z długiej listy materiałów dowodowych na przywiezienie
ludzkości na Ziemię z planety Terra w systemie Wega.)
Powyższe zdjęcie pokazuje odcisk buta ludzkiego który
liczy już około 550 milionów lat. Dlaczego i jak ten odcisk został
uformowany na Ziemi zanim jakiekolwiek rozwinięte formy życia
zadomowiły się na niej, wyjaśnione jest na niniejszej stronie
internetowej, a także m.in. w podrozdziałach A3 i V3 z
(odpowiednio) tomów 1 i 16 monografii [1/4] (szczególnie warto
tam zwrócić uwagę na alternatywną historię oraz faktyczne losy
rasy ludzkiej). Aby w kilku zdaniach podsumować zaprezentowane
tam wyjaśnienia, to zgodnie z badaniami UFO, ludzkość wcale nie
wywodzi się z Ziemi, a z obecnie już nieistniejącej ogromnej
planety zwanej "Terra" która setki milionów lat temu istaniała
gdzieś w systemie Wega z konstelacji gwiezdnej Lutni. To właśnie
na Terra bóg dokonał ewolucji człowieka. Planeta Terra miała grawitację
ponad 4 razy większą od ziemskiej. Owi ludzie z planety Terra około 550
milionów lat temu rozwinęli życie na Ziemi aby w końcu założyć
tutaj kolonię ludzką. To właśnie odciski butów owych pierwszych
naukowców z Terra rozpleniających życie na Ziemi pokazane zostały
na powyższym zdjęciu. Niezależnie od Ziemi mieszkańcy Terra rozprzestrzenili
życie i rasę ludzką także na wielu innych planetach. Kiedy więc w
wyniku niszczycielskiej wojny wysadzili swoją planetę w powietrze,
owe kolonie ludzkie na innych planetach przetrwały. Niestety,
kilka z tych kolonii zdegenerowało się moralnie i zaczęło wieść
życie "kosmicznych bandytów i rozbójników" którzy dysponują
ogromnie zaawansowaną wiedzą i techniką, jednak których moralność
jest całkowicie zgniła. Owa konfederacja rozbójniczych krewniaków
ludzi z czasem przejęła kontrolę nad Ziemią i obecnie bezwzględnie,
chociaż w niewidzialny dla ludzi sposób, eksploatuje i wyniszcza
ona ludzkość. Obecnie znamy ich pod nazwą "UFOnautów".
Z uwagi jednak na ich niemoralne zachowanie, oszukańczość,
wybuchowość, złośliwość, dzikie okrucieństwo, oraz wrogość
wobec Boga,
Biblia,
a także dawni ludzie, nazywają ich "diabłami", "serpentami",
"smokami", itp.
Do jakich (skrytych) działań owi diaboliczni UFOnauci-serpenci
są zdolni, wyjaśnione to zostało na całym szeregu odrębnych
stron internetowych, np. patrz strona o nazwie
"26ty dzień",
a także w podrozdziale A3 z tomu 1 monografii [1/4].
Powyższe zdjęcie jest ilustracją P31 do monografii [1/4]
(także ilustracją E2 do monografii [8]) - obie te monografie
udostępniane są gratisowo za pośrednictwem niniejszej strony internetowej.
Zdjęcie to jest również komentowane na odrębnej stronie internetowej
"UFOnauci".
* * *
Zauważ że można zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu
wystarczy zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto
większość tzw. browser'ów które obecnie są w użyciu, włączając
w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji
do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli
przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć,
a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego
przez siebie software graficznego.
#B2.
Jak, oraz z jakich surowców, eksploatowali będziemy swoich "dzikich" krewniaków?
Podczas gdy mieszkańcy naszej własnej
planety z braku niewolników pędzili
będą nieszczęśliwe życie, owa przytulna
planetka dinozaurów zaludniona nieco
wcześniej naszymi własnymi pobratymcami,
czyli "krwią z naszej własnej krwi", będzie
wówczas już zapełniona przez prymitywnych,
głupich, dzikich i zdrowych krewniaków ludzi.
Właśnie typu, jakiego nasi pasożytniczy
potomkowie będą potrzebowali na niewolników.
Aby ich odróżniać od siebie, zapewne nasi
pasożytniczy potomkowie wprowadzą dla nich
jakąś pogardliwą nazwę, w rodzaju "dzikusi" -
po angielsku "savages", albo "ziemniaki" -
po angielsku "groundhogs" - tak jak na filmie
"Groundhog Day" wymowa której to nazwy
została wyjaśniona w punkcie #C8.1 strony o wehikułach czasu.
(Wszakże wyznawcy pasożytniczej filozofii zawsze odnoszą się pogardliwie
do wszystkiego, co nie wzbudza w nich strachu i nie zmusza ich do respektu.
Stąd aby nieustannie przypominać o pogardliwym nastawieniu pasożytów
do innych, w niniejszym rozdziale utrzymana będzie pogardliwa nazwa
"dzikusi" dla wszelkich hodowanych przez nich niewolników.) Na jakimś
więc stadium rozwoju ludzkości, któryś z pasożytniczych polityków na Ziemi
zapewne zjedna sobie ogromną popularność, poprzez zaproponowanie,
abyśmy zamienili planetę zaludnioną naszymi dzikusami, w podstawowego
dostawcę niewolników dla naszej własnej cywilizacji. Uzasadnienie ponownie
będzie zapewne bardzo proste - np. nasi dzicy krewniacy wyrastają na
barbarzyńców żyjących niezgodnie z naszymi standardami. Stąd wymagają
oni naszej nieustannej opieki, nadzoru i dyscypliny. Przekształcenie ich
w naszych niewolników będzie więc dla nich "dobre". W rezultacie zostanie
stworzony rodzaj przedsiębiorstwa. Wybierało ono będzie z owej planety
niewolników najbardziej przystojnych, zdrowych i silnych dzikusów i
przywoziło ich na Ziemię w celu sprzedania ich jako niewolników do co
bogatszych domów. Po krótkim przeszkoleniu, owi dzicy krewniacy ludzi,
używani będą jako prostytutki, służący, sprzątacze, górnicy, oraz do każdej
innej ciężkiej lub niebezpiecznej pracy, jakiej posiadający już wówczas
bardzo wysokie mniemanie o sobie ludzie nie zechcą sami wykonywać.
W ten sposób, w okresie zaledwie kilku generacji od momentu zaludnienia
tej planety naszymi krewniakami, my sami przekształcimy się w rodzaj
pasożytów kosmicznych, eksploatatorów i najeźdźców, którzy bezdusznie
wyzyskiwali będą planetę zamieszkałą przez nasz własny gatunek.
W tym pierwszym stadium kosmicznego pasożytnictwa, dokonywać będziemy
otwartej eksploatacji naszych dzikich krewniaków. Oczywiście, nasi dzicy
krewniacy będą wówczas zbyt naiwni i zbyt prymitywni, aby uświadomić
sobie, co się dzieje. Uważali wszakże będą ludzi za bogów, którzy żyją
na Olimpie i którzy wprawdzie mają najróżniejsze przykre przywary,
którym jednak należy wykazywać ślepe posłuszeństwo. Nasi zarządcy
wysyłani na ową planetę zapewne wzmacniali będą ów pogląd, poprzez
pokazywanie naiwnym dzikusom działania naszej broni i techniki,
czynienie "cudów" jakie ta technika będzie w stanie spowodować, itp.
Aby wzbudzić jeszcze większy szacunek, nasi zarządcy zapewne będą
też ubierali "straszny ubiór", oraz malowali sobie twarze w przerażający
sposób.
Wszystko się zmienia.
Dlatego również i eksploatacja niewolniczej planety zaludnionej naszymi
własnymi dzikimi krewniakami przechodziła będzie przez stopniową
ewolucję. Pierwszym powodem dla owej ewolucji będzie zapewne
przepływ technologii. Na przekór, że nasi zarządcy na planecie
niewolników otrzymają bardzo surowe nakazy, aby pod żadnym
pozorem nie przekazywać wiedzy naszym prymitywnym krewniakom,
już poprzez zwyczajne obserwowanie ludzi w działaniu, dzicy krewniacy
szybko będą się uczyli. Dlatego już wkrótce formowali będą efektywne
struktury społeczne. Na jakimś tam etapie nauczą się też jak wytwarzać
metale, jak budować, jak sporządzać ubrania, itp. Nasi politycy wpadną
zapewne w panikę. Wszakże rozwój techniczny planety niewolników
wprowadzał będzie niebezpieczeństwo odcięcia nas od dostępu do
nowych niewolników, a tym samym spadek wygody i standardu życia
na Ziemi. Dlatego wymuszą oni drastyczną zmianę w naszej strategii
eksploatacyjnej planety dzikusów. Mianowicie nasi zarządcy otrzymają
wówczas surowy nakaz, aby nieustannie ukrywać się przed miejscowymi
dzikusami, tak aby krewniacy ci nie mieli pojęcia o naszym istnieniu.
W taki oto sposób ludzie zaczną nieprzerwane ukrywanie się przed
swymi prymitywnymi krewniakami. Aby ukrywanie to uczynić jeszcze
skuteczniejszym, zweryfikujemy też wszystkie nasze metody działania
na planecie niewolników. Zamiast więc działania bezpośredniego i
otwartego, jakie stosowaliśmy poprzednio, wprowadzimy wówczas
działanie ukryte, niebezpośrednie, oraz niewykrywalne przez dzikusów.
Zawsze też studiowali będziemy dzikusów, oraz znajdowali sposoby
aby tak nimi sterować ku osiąganiu naszych korzyści, aby dzikusi ci
nie zorientowali się, że są sterowani. Przykładowo, jeśli zechcemy
zawalić ich budynek, nie uczynimy tego otwarcie i w sposób wyraźnie
widoczny, a wzbudzimy tornado, pożar, lub obsunięcie się ziemi,
tak aby owo zawalenie wyglądało na "naturalne" i "przypadkowe".
Dla zwiększenia
skuteczności naszego ukrywania się, używali będziemy też coraz
bardziej zaawansowanych urządzeń technicznych. Przykładowo
za każdym razem, kiedy działali będziemy na planecie niewolników,
włączali będziemy osłonę niewidzialności, tak że nasi mniej
zaawansowani technicznie krewniacy, nie będą w stanie zorientować
się, że my faktycznie istniejemy. Nasze ukrywanie się będzie tym
bardziej skuteczne, że w owym czasie dokonamy kolejnego przełomu
technicznego, mianowicie zrealizujemy tzw.
"telekinetyczne migotanie",
które niezależnie od stron internetowych o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji, oraz o
telekinezie,
opisane jest też dokładnie w podrozdziale L2 z tomu 10 monografii [1/4] i [1/5].
Urządzenia jakie realizują owo migotanie, wbudujemy w każdy
rodzaj naszego napędu. W ten sposób, każdy nasz wehikuł,
a także każdy nasz agent-przedstawiciel, na każde swoje życzenie
stanie się absolutnie niewidzialny dla oczu dzikich krewniaków.
Na dodatek do tego, nasi zarządcy otrzymają surowy zakaz
otwartego zabierania niewolników z planety dzikich krewniaków.
Zaczniemy hodować niewolników, zamiast ich uprowadzać.
W tym celu potajemnie zaczniemy doić naszych dzikich krewniaków
z ich spermy i ovule, a następnie klonować z tego "podrzędnego"
materiału reprodukcyjnego rodzaj genetycznie udoskonalanych
niewolników, jakich potem będziemy otwarcie eksploatowali na
naszej planecie. Owych genetycznie usprawnionych niewolników
przebiegle nazywali będziemy "biorobotami" - aby
przypadkiem nie poczuwać się winnymi, że są oni dziećmi
naszych bliskich krewniaków, zaś my ciągle wykorzystujemy
ich w taki bezduszny sposób.
Oczywiście, aby
uniemożliwić dzikim krewniakom zorientowanie się, co się dzieje,
doić będziemy ich spermę i owule w taki sposób, że oni nawet tego
nie odnotują. W tym celu uprowadzali będziemy ich do naszych
wehikułów w środku nocy, kiedy zatopieni będą we śnie, zaś cały
proces pozyskiwania ich surowców genetycznych dokonywali będziemy
po uprzednim ich zahipnotyzowaniu. Przed zwróceniem ich do łóżek,
najpierw też starannie wymażemy ich pamięć. Aby utrzymywać
dokładny rachunek, czyja kolej do wydojenia ze spermy lub owule,
każdy osobnik z planety niewolników wybierany do "dojenia" będzie
specjalnie oznaczany, w podobny sposób jak rolnicy na Ziemi
oznaczają swoje krowy, mianowicie przez przypięcie do niego numeru.
W tym celu w kość nogi każdego dzikusa, pomiędzy kolanem a kostką,
wprowadzali będziemy "implant identyfikacyjny" z miniaturowym nadajnikiem
telepatycznym. Na sygnał z naszego wehikułu, nadajnik ten odpowiadał
będzie danymi identyfikacyjnymi danego dzikusa. W rezultacie
wprowadzenia tego nadajnika do nogi, każdy z oznakowanych nim dzikusów
posiadał będzie niewielką bliznę na swojej nodze. Blizna ta u męskich dzikusów
będzie położona na prawej stronie prawej nogi, w wysokości około 27.5 (±3) cm
od podłogi, podczas gdy dla żeńskich dzikusów będzie zlokalizowana
na lewej stronie ich lewej nogi, również około 27.5 (±3) cm od podłogi.
Wygląd owej blizny pokazany został na pierwszym zdjęciu ze stronu
internetowej o
UFO.
Owych oznakowanych mężczyzn i kobiety uprowadzali będziemy
regularnie co około 90 dni, zawsze czyniąc to kiedy głęboko śpią
i zawsze dokonując zabiegu "dojenia" ich po uprzednim zahipnotyzowaniu.
Ponieważ w mechanizacji tego zabiegu dosyć mocno przeszkadzałyby
nam fałdy skóry okrywające męskie penisy, sprytnie wmanipulujemy
w kilka religii planety niewolników "boski nakaz", aby skóra na ich
penisach podlegała obrzezaniu z powodów religijnych. Tym zaś
dzikusom, którzy nie będą wierzyli w żadną religię praktykującą
obrzezywanie, wmawiać będziemy że ciągle jest ono wskazane
ze względów higienicznych, seksualnych, lub aby zapobiegać
gromadzeniu się piasku pod ową skórą. W rezultacie tego
systematycznego porywania i dojenia z materiałów reprodukcyjnych,
przykładowo każda dzikuska dojona ze swojej owule, w wieku
około 40 lat będzie już dawczynią co najmniej 100 jajeczek.
Z owych 100 jajeczek, za pomocą technik klonowania i przepoławiania,
hodować będziemy około 1000 biorobotów, które niewolniczyły
będą na naszej planecie. Proces ten będzie więc wystarczająco
wydajny, aby być w stanie zaspokoić wszelkie nasze potrzeby
na niewolników. Planeta niewolników dostarczałaby nam bowiem
tak wielu "biorobotów", że każda pasożytnicza rodzina na naszej
planecie mogłaby posiadać nawet aż kilka z nich.
Owe "bioroboty"
będą przez nas wykorzystywane do wykonywania wszelkich brudnych
prac jakich my sami nie będziemy gotowi wykonywać, oraz jakie
nie będą mogły być wykonywane przez maszyny. I tak owe bioroboty
pracowały będą w naszych domach jako słudzy, jako prostytutki,
jako dawcy seksu, jako zastępcze matki dla naszych dzieci (ponieważ
urodzenie dziecka jest belesnym, trudnym i męczącym zadaniem -
którego nasze nawykłe do komfortu kobiety nie będą gotowe same
znosić), ponadto pracowały one będą w naszych fabrykach i naszych
kopalniach, eksplorowały dla nas przestrzeń kosmiczną, umierały
dla nas jako żołnierze i dokonywały wszystkiego co jest albo nieprzyjemne,
albo też niebezpieczne, lub niemoralne. Kiedy bioroboty te zapadną
na zdrowiu, lub zostaną pokaleczone, czy staną się stare oraz niezdolne
do pracy, pozbywali się ich będziemy na przemysłową skalę, w podobny
sposób jak obecnie na Ziemi czynimy to z nieprzydatnymi już nam
zwierzętami. Przykładowo używali będziemy komór gazowych aby
je "uśpić", oraz krematoriów aby pozbyć się ich ciał - uprzednio
pozyskując ich skórę na oprawy do książek i na kształtne rękawiczki,
zaś włosy na wyplatanie eleganckich dywanów. Owe "obozy zagłady
dla biorobotów" rozwijali będziemy na jakichś nieużywanych planetach
jedynie w celu przemysłowego pozbywania się milionów ciał, jakie
nie nadawały się już będą do dalszego eksploatowania. ("Licencję"
na ową efektywną metodę szybkiego pozbywania się milionów niechcianych
biorobotów będziemy mogli później odstąpić jakiemuś lokalnemu
Hitlerowi z planety dzikusów którą okupowali będziemy, tak aby Hitler
ten nie musiał jej już wymyślać od samego początka.)
W miarę też jak nasza technika będzie wznosiła
się na coraz wyższy poziom, odkrywali będziemy
coraz co inne formy skrytego eksploatowania
naszych dzikich krewniaków. Przykładowo, kiedy
odkryjemy że można wyeliminować naszą senność
poprzez nasycanie swego ciała specjalnym rodzajem
"energii życiowej" którą ciało ludzkie generuje
tylko podczas snu, wóczas zamiast sami spać aby
nasze ciała mogły generować tą energię, my raczej
zaczniemy oddawać się przyjemnościom życia, zaś
ową energię zaczniemy rabować od naszych dzikusów.
A że rabowanie tej energii życiowej będzie skracało
długość życia owych dzikusów, z powiedzmy
zaprogramowanych dla nich przez Boga 120 lat
(patrz Biblia, Ks. Rodzaju 6:3),
na zaledwie około 80 lat, to już nas wcale nie
będzie martwiło. Inny przełom w naszym rabowaniu
zostanie dokonany kiedy odkryjemy że daje się
wyłapywać i więzić dusze owych dzikusów
w chwili ich śmierci, oraz potem eksploatować
owe dusze jako inteligentne sterowniki dla naszych
urządzeń technicznych - po szczegóły patrz punkt
#E1 strony memoriał.
O takich zaś formach rabowania owych dzikusów, jak
np. wycinanie z nich organów i tkanek które nasi chorzy
będą potrzebowali, nie muszę tutaj już nawet wspominać.
W ten sprosty sposób w miarę upływu czasu cywilizacja
ludzka stanie się absolutnie zależna od eksploatacji
tych naszych dzikich krewniaków. Owej też eksploatacji
- oraz zła które ona na nas wymusi, nie będziemy już w
stanie sami zaprzestać.
#B3.
Jak będziemy utrzymywali swoich "dzikich" krewniaków w nieustannym zniewoleniu?
Oczywiście, ponieważ
nasi zarządcy planety niewolników wiedzieli już będą o prawach
moralnych (opisywanych w podrozdziale I4.1.1 monografii [1/4]),
nigdy nie będą dokonywali osobiście żadnej "brudnej roboty".
Zawsze więc w celu dokonania czegoś niemoralnego, zatrudniali
oni będą miejscowych "bohaterów", którzy w ich imieniu będą zabijali,
gnębili i prześladowali swoich własnych ziomków. W ten sposób
na planecie niewolników stopniowo budowany będzie przez nas
przemyślny aparat ucisku składający się z hipnotycznie
zaprogramowanych odpowiednio miejscowych kolaborantów
i sprzedawczyków.
Aparat ten będzie sterowany przez naszych
własnych agentów, których będziemy sprytnie
podmieniali
pod miejscowych. (Podmienianie to będzie dla nas łatwe - wszakże
my będziemy wyglądali identycznie jak oni, znali też będziemy takie
coś jak "operacje plastyczne" oraz "sztukę makijażu".)
Zgodnie z tym co napisano w podrozdziałach JD4.2 i U4.4 monografii
[1/4], na kolaborantów tych i sprzedawczyków wybierani będą wyłącznie
dzikusi, jacy sami osiągnęli już stan pełnego pasożytnictwa, a stąd
jacy bez trudu dają się manipulować i telepatycznie lub hipnotycznie
nakłaniać do wyrządzania swym bliźnim nawet największych świństw
i krzywdy. Ponadto sprzedawczycy ci i kolaboranci formowani będą
w specjalne samo-szachujące się struktury ludzkie, w jakich skuteczność
ich działalności zostanie wielokrotnie spotęgowana - przykład jednej
z takich struktur opisany został w podrozdziale O3 monografii [1/4]
i w podrozdziale E2 monografii [8]. Aparat ten zasiewał będzie
niewypowiedziany terror wśród dzikusów, spychając każdego w dół,
niszcząc wszystkich co będą się wychylali, oraz opóźniając efektywnie
rozwój całej cywilizacji niewolników.
Na przekór jednak,
że wiedzieli będziemy o istnieniu praw moralnych i usilnie starali
będziemy się ich nie łamać, ciągle nasze opresyjne działania na
planecie niewolników, jak również drakońskie eksploatowanie owych
niezliczonych niewolników, jakich byśmy posiadali, generowały będą
niepożądaną karmę, której nie życzyli będziemy sobie otrzymywać
z powrotem. (Czym jest "karma" wyjaśnione dokładnie zostało
na stronach internetowych
karma i
26ty dzień,
oraz w podrozdziałach I4.4 i JA3 monografii [1/4].) Dlatego też
opracujemy najróżniejsze metody przerzucania naszej niechcianej
karmy na wybranych dzikusów z planety niewolników. Wybierali do
tego celu będziemy najbardziej moralnych i najszlachetniejszych
ludzi z planety niewolników i to właśnie na nich przerzucali
będziemy niechcianą karmę. Obciążali będziemy owych
najmoralniejszych dzikusów naszą niemoralną karmą aż dla
dwóch powodów. Po pierwsze pozbywali się w ten sposób będziemy
karmy za przestępstwa moralne jakie to my popełniali będziemy
i jakich sami nie chcieli będziemy odpokutowywać. Po drugie zaś,
celowe przerzucanie naszej niemoralnej karmy na najmoralniejszych
osobników z planety dzikusów, myliło będzie owych dzikusów i
ukrywało faktyczne działanie praw moralnych przed ich wzrokiem.
Wszakże poprzez powodowanie, że na planecie niewolników moralni
ludzie szlachetnego serca doświadczali będą przykrych zdarzeń
w taki sam sposób jak zwyczajni przestępcy, wprowadzali będziemy
dzikusów w wiarę, że moralne i szlachetne życie wcale nie popłaca.
Oczywiście dzikusy nie wiedzieli będą, że ich dobrzy i moralni ludzie
dotykani są przez złe zdarzenia nie dlatego, że życie moralne
pozostaje bez nagrody, a dlatego że to my - ich niewidzialni
okupanci, w sposób nieodnotowalny celowo przerzucamy na
nich naszą złą karmę, uniemożliwiając im w ten sposób zbieranie
nagród moralnych na jakie sobie zasłużyli.
Apetyt naszej cywilizacji
na niewolniczą siłę roboczą z czasem stanie się tak ogromny, że
pojedyncza planeta niewolników nie będzie w stanie zaspokajać
go na zawsze. Dlatego, kiedy nasze wehikuły kosmiczne zostaną
wystarczająco udoskonalone, zdecydujemy się przygotować następną
planetę do zaludnienia i także przekształcić ją w naszą kolonię
niewolniczą. W tym celu wybierzemy jakąś gołą planetę na martwym
systemie gwiezdnym zlokalizowanym niezbyt daleko od naszego
Słońca i zaczniemy przygotowywanie tej planety do roli naszej
następnej kolonii niewolniczej. Aby to osiągnąć, zaprojektujemy
i stopniowo wdrożymy w życie jakiś plan zamiany gołej
i nieżywej planety w tętniącą życiem kolonię niewolników,
w którym ostatnim stadium byłoby podjęcie naszej eksploatacji
mieszkańców owej planety. Podczas owych działań zapewne
pozostawimy na owej planecie najróżniejsze ślady - podobne
do tych z "Fot. #1". Zagospodarowanie i zaludnienie tej drugiej
planety byłoby jednak naszym równoległym projektem niewolniczym,
jakiego opis duplikowałby informacje z niniejszej strony,
a stąd jaki leży nieco poza zakresem niniejszej prezentacji
moralnego upadku ludzkości z jej obecnego stanu w stadium
tzw. "szatańskiego pasożytnictwa" charakteryzującego się
posiadaniem i eksploatowaniem niewolników.
Ponieważ
upływ czasu wnosił będzie stopniowy rozwój techniczny
na planetę niewolników, na jakimś etapie musieli będziemy
ponownie zmienić naszą strategię eksploatacyjną. Aby
utrzymywać prymitywnych krewniaków w posłuszeństwie,
zmuszeni będziemy się upewnić, że w nieskończoność
pozostaną oni mniej rozwinięci technicznie od nas.
Wszakże jeśli planeta niewolników utrzymywała będzie swoje
tempo rozwoju, wówczas prawdopodobnie po jakimś czasie
dogoni nas w technice. To zaś groziło będzie odkryciem
naszej niewidzialnej obecności na ich planecie, a prawdopodobnie
także możliwością, że nasi krewniacy zaczną odbijać sobie
na nas owe lata męczeństwa i niewolniczenia, oraz uwalniać
spod naszej eksploatacji także i inne planety naszych
niewolników. Dlatego też zdecydujemy zapewne, że
zdusimy rozwój naszych niewolników w sposób trwały i
że zepchniemy ich z powrotem w dół. W ten sposób ze
zwykłych kosmicznych pasożytów, przekształcimy się w
"szatańskich pasożytów" opisywanych w podrozdziałach
JD8 i JD9 monografii [1/4]. "Szatańscy pasożyci" to
wyznawcy najbardziej zwyrodniałej wersji niemoralnej
filozofii, jaka w rozdziale JD monografii [1/4] nazywana
jest "pasożytnictwem". Manifestuje się ona poprzez nie
tylko posiadanie i eksploatowanie niewolników pochodzących
z innych planet, ale także poprzez celowe ich kaleczenie
aby zapewnić, że pozostaną oni naszymi niewolnikami
na zawsze. Przykładem prymitywnej (bo ziemskiej) wersji
"niemal szatańskich pasożytów", są właściciele haremów
ze Wschodnich kultur, którzy kastrowali swoich eunuchów,
aby utrzymywać ich w zniewoleniu aż do śmierci. (Interesującym
jest, że Wschodnie kultury na Ziemi, w jakiś sposób wypracowały
struktury społeczne, jakie są bardziej podatne na wszelkie formy
pasożytnictwa niż kultury Zachodnie. Ponadto, we Wschodnich
kulturach, najróżniejsze pasożytnicze instytucje w stanie agonalnym
są tolerowane przez społeczeństwo i utrzymywane sztucznie przy
życiu przez znacznie dłuższy okres czasu, niż w kulturach Zachodnich.)
Po osiągnięciu
stadium szatańskiego pasożytnictwa, dla utrzymania planety
niewolników w nieustannym poddaństwie i uniemożliwienia jej
oderwanie się od naszej "opieki", bez przerwy fabrykowali
będziemy na niej różne niszczycielskie zjawiska. Przykładowo
jednym razem uderzymy ich planetę jakąś przekierowaną
przez nas planetoidą. Innym razem
eksplodujemy na niej nasz wehikuł,
niszcząc w ten sposób większość owej cywilizacji.
Sprowadzali też na nią będziemy okresy niewolnictwa,
feudalizmu i "średniowiecza". Bez przerwy wykorzystywali
będziemy też religijny fanatyzm, aby jedną grupą dzikusów
prześladować inną grupę. Ponadto fabrykowali będziemy
najróżniejsze
kataklizmy i plagi
wyglądające jak "naturalne",
jakie okresowo spychały będą w dół eksploatowaną przez
nas cywilizację i utrzymywały ją w nieustannych mrokach
niewiedzy. Niekiedy powodowali będziemy też ciężkie
zniszczenia ich naturalnego środowiska,
tak aby większość
z nich wymarła od zanieczyszczeń i promieniowania
kosmicznego. Bez przerwy prowokowali będziemy
dzikusów do prowadzenia pomiędzy sobą niszczycielskich
wojen, oraz zasiewali będziemy niezgodę i walki
pomiędzy odmiennymi ich szczepami, krajami,
rasami, religiami, ideologiami. Wojny te czasami
obejmowały będą nawet całą ich planetę. W ten
sposób bez przerwy spychali będziemy dzikusów
w dół i na zawsze utrzymywali będziemy ich w stanie
całkowitej głupoty oraz nieświadomości bycia
eksploatowanymi.
W uzupełnieniu
tych zbrodni, regularnie też mordowali będziemy najlepsze
umysły dzikusów. Dla przykładu, jeśli z badania przyszłości
wnioskowali będziemy, że dana osoba znacząco przyczyni
się do rozwoju planety niewolników, wówczas albo niszczyli
będziemy tą osobę i uniemożliwiali jej osiągnięcie odkrycia
- które leżałoby w jej zasięgu, lub wprost zamordujemy tą
osobę. W celu zniszczenia wybranych ludzi używali będziemy
całego arsenału efektywnych i wypróbowanych w działaniu
metod. Kluczowym składnikiem takiego niszczenia będzie:
(1) odcięcie takiej osoby od połączenia z resztą świata (np.
poprzez hipnotyczne zaprogramowanie listonosza aby
przechwytywał jej pocztę, albo poprzez zmuszenie jej do
przeniesienia się do odległego kraju), (2) podburzali
będziemy przeciwko tej osobie jej najbliższych, a także
przyjaciół i przełożonych - tak aby nigdy nie miała spokoju
i właściwych warunków do pracy ani w domu ani w miejscu
pracy, (3) czynili będziemy ją zajętą walką o przetrwanie -
tak aby nie posiadała wolnego czasu ani energii dla
skompletowania tego co normalnie by osiągnęła, oraz
(4) pozbawiali będziemy jej źródła utrzymania - tak aby
miała znacznie większy powód do troski niż jak osiągnąć
to co zamierza uczynić dla dobra swoich współziomków.
Wszystko to będzie czynione za pośrednictwem metod,
jakie normalnie nie będą wykrywalne przez dzikusów, tj.
takich metod jak: (i) sterowanie zdarzeń przez naszych
agentów-podmieńców którzy zajmowali będą kluczowe
pozycje w ich społeczeństwie, (ii) zalecenia pohipnotyczne
programowane wprost do umysłów dzikusów którzy
oddziałują z takimi ofiarami naszych manipulacji, (iii)
nakazy telepatyczne, (iv) manipulowanie nastrojami
uczuciami i niskimi pobudkami, itp. Oczywiście, wiedzieli
będziemy doskonale o działaniu praw moralnych. Dlatego
zabójstw nie dokonywali będziemy osobiście, a albo
powodowali będziemy, że wybrani dzikusy zastrzeleni
zostaną przez miejscowego szaleńca, jakiego wcześniej
zaprogramujemy hipnotycznie, aby ich zabił, albo też
aranżowali będziemy tzw. "scenariusz Titanica" opisywany
w podrozdziale A4 monografii [1/4], aby spowodował
ich zagładę, albo też zorganizujemy jakiś inny "wypadek",
który wyniknie w śmierci tego dzikusa.
Niezależnie
od powyższego, systematycznie mordowali też będziemy
wszystkich tych na hodowlanej planecie, którzy wykazywali
będą zbytnią dociekliwość i starali się będą dociec naszego
istnienia. Ponadto wstrzymywali też będziemy postęp techniczny
i naukowy na tej planecie, poprzez telepatyczne "wpuszczanie
w maliny" jej czołowych naukowców, poprzez zasiewanie na
niej najróżniejszych niszczycielskich idei i fanatycznych religii,
poprzez manipulowanie poglądami dzikusów, itp. Aby realizować
wszelkie tego typu sabotaże, m.in. używali też będziemy i naszych
własnych agentów, którzy mieszaliby się z miejscowymi i posługiwali
się naszą zaawansowaną techniką, aby kontrolować oraz uzyskiwać
uwielbienie dzikusów. Nasi sabotażyści mogliby pracować bez
zostania wykrytymi, bowiem wyglądaliby oni dokładnie tak samo
jak miejscowi (wszakże hodowali będziemy nasz własny gatunek),
podczas gdy dla zdezorientowania naszych niewolników, wyrabiali
będziemy w nich pogląd, że istoty z kosmosu muszą wyglądać
drastycznie odmiennie niż oni. Aby wyrobić taką wiarę w odmienność
wyglądu istot z kosmosu, sporadycznie zaaranżujemy na okupowanej
przez nas planecie kilka teatralnych spektakli, na jakich pozwolimy
wylądować na owej planecie jakimś dziwnie wyglądającym istotom,
które miejscowi wezmą za przybyszy z kosmosu. Nasi agenci-podmieńcy
będą mogli pretendować na owej planecie, że np. są magikami.
Wszakże ich zaawansowane urządzenia napędowe pozwolą im
na latanie w powietrzu, lewitowanie, przechodzenie przez mury i
na przeskakiwanie przez wirujące śmigła lotnicze, bez doznania
najmniejszych uszkodzeń ciała. Mogli też będą pretendować, że
posiadają moce psychiczne. Wszakże będą w stanie łamać łyżki,
zginać małe wisiorki - kiedy te ciągle zwisały będą z czyjejś szyi,
czy przemieszczać różne obiekty poprzez zwyczajne spojrzenie
na nie. Alternatywnie będą mogli również pretendować, że przysłani
są przez Boga. Mogli będą przecież dokonywać rzeczy jakie dla
miejscowych ludzi wyglądać będą jak cuda, będą mogli znikać z
widoku, ożywiać umarłych (poprzez cofnięcie do tyłu przebiegu
ich czasu), itp. Poprzez czynienie takich niezwykłych rzeczy, jakie
dla miejscowych ludzi wyglądały będą na nadprzyrodzone, nasi
agenci-sabotażyści uzyskają wymaganą uwagę i dostęp do
najwyższych kręgów, mając w ten sposób znaczny wpływ na życie
polityczne planety na jakiej prowadzili będziemy naszą hodowlę
niewolników. Stąd owi agenci-sabotażyści pomagali będą podejmować
decyzje, jakie w praktyce okażą się najbardziej niszczycielskie
dla miejscowych i jakie skutecznie spychały będą ich w dół.
Jedną z naszych
największych ambicji będzie upodobnienie systemu społecznego
na zniewalanej przez nas planecie dzikusów do naszego własnego
niewolniczego systemu społecznego na Ziemi. Wszakże, uważając
siebie za najdoskonalsze istoty wszechświata, nasz własny system
oczywiście uważali będziemy na najlepszy w całym wszechświecie.
Stąd nie szczędzili będziemy wysiłków, aby na planecie niewolników
ugruntować ateizm jaki my wyznawaliśmy, a także aby zorganizować
tam trwałe systemy niewolnicze jakie my mieli będziemy już od dawna
wdrożone na swojej własnej planecie. Aby ugruntować ateizm, nasze
podstawowe strategie polegały będą na (po szczegóły patrz podrozdział
VB5.3.2 z tomu 17 monografii [1/4]): (1) zakładaniu wśród naszych
niewolników coraz to bardziej barbarzyńskich religii i kultów, (2) moralnym
wypaczaniu niektórych przywódców istniejących tam religii i kultów,
oraz (3) na nakim pokierowaniu rozwojem nauki dzikusów, aby owa
nauka stała się ateistycznym wrogiem religii. Chodziło nam bowiem
będzie o to, aby poprzez ukazanie dzikusom jak niemoralne i zboczone
najróżniejsze religie i kulty z czasem się stają, oraz aby poprzez
stworzenie naukowej alternatywy dla religii, zniechęcić w ten sposób
do wiary w Boga wszystkich tych dzikusów, którzy odczuwali będą
potrzebę posiadania religii. Z kolei aby ugruntować tam trwały system
niewolniczy, bez przerwy organizowali będziemy na zniewalanej planecie
najróżniejsze państwa i systemy społeczne, jakie usiłowały będą tam
praktycznie wdrożyć ustrój niewolniczy. Dla przykładu formowali będziemy
państwa i systemy, takie jak Imperium Rzymskie czy feudalizm,
jakie całkowicie bazowały będą na niewolniczej pracy, budowali
będziemy religijne systemy zniewalania, takie jak państwo Inków
czy Zakon Krzyżacki, formowali będziemy kasty i klasy społeczne,
takie jak w starożytnych Indiach czy w przemysłowej Anglii, budowali
będziemy militarne reżymy niewolnicze, takie jak faszyzm Hitlera,
itd, itp. Usnanawiali będziemy niewolnicze ideologie, takie jak
kapitalizm czy imperializm. Zwalczali będziemy i wypaczali postępowe
ideologie, takie jak chrześcijaństwo czy socjalizm. Itp., itd. Nigdy
nie ustawali będziemy w tych wysiłkach zorganizowania planety
niewolników w trwałą strukturę niewolniczą, wszakże w ten sposób
upodobnimy ich do owych najwspanialszych istot wszechświata za
jakich uważali będziemy siebie samych.
Dysponując tak
zaawansowanymi technikami, jak telepatia i techniczne hipnotyzowanie,
upewniali będziemy się także, że i je też używamy na naszą korzyść.
Przykładowo umieszczali będziemy satelity na orbicie wokół okupowanej
przez nas planety i emitowali będziemy z tych satelitów nieustanny
nakaz adresowany do każdego dzikusa: "ty musisz wyszydzać,
dyskredytować i palić na stosie wszystkich tych, którzy starają się
badać istnienie naszych wehikułów UFO, lub którzy starają się ustalić
faktyczność naszych uprowadzeń do UFO". W ten sposób, nawet
jeśli ktoś na okupowanej planecie docieknie powagi ich sytuacji,
wszyscy pozostali jedynie będą z niego się naśmiewali, nigdy nie
wierząc w to co by im starał się ujawnić, a następnie szybko spalą
go na stosie. Używając takich szatańskich sposobów, trzymali
będziemy naszych dzikich krewniaków w nieskończoność w stanie
niewiedzy i nieświadomości bycia eksploatowanymi.
W celu zmuszenia
swoich własnych obywateli do aprobowania i realizowania
wzbudzających mdłości niemoralnych praktyk, jakich dopuszczali
będziemy się na planecie niewolników, po wejściu w fazę
szatańskiego pasożytnictwa zmuszeni będziemy, aby na swojej
własnej planecie wprowadzić obowiązek noszenia tzw. "implantów
indoktrynujących" opisywanych dokładnie w podrozdziale N3.1
monografii [1/4]. Implanty te powodowały będą, że wszyscy
obywatele naszej szatańskiej cywilizacji wyznawali będą dokładnie
tą samą filozofię szatańskiego pasożytnictwa. Stąd nie mieli
będą oni już żadnych moralnych oporów przed czynieniem
wszelkich tych zbrodni, zwyrodnień i niecności, do jakich
szatańskie pasożytnictwo się ucieka. Niestety, zmuszenie
swoich obywateli do obowiązkowego noszenia implantów
indoktrynujących spowoduje, że jako cywilizacja stracimy
zdolność do generowania nowych idei. Począwszy od tego
punktu zamrozimy się więc sami w rozwoju. To zaś spowoduje,
że oprócz zapotrzebowania na naszych niewolników dla ich
siły roboczej, zaczniemy ich też potrzebować jako źródeł
nowych pomysłów i idei. Następstwem więc wprowadzenia
u siebie implantów indoktrynujących będzie, że nasza
eksploatacja planety niewolników wejdzie w następne stadium,
eksploatowania dzikusów nie tylko z surowców biologicznych,
ale również i z surowców intelektualnych, czyli z nowych idei.
Stadium
eksploatowania planety niewolników również z surowców
intelektualnych postawi naszą cywilizację w niezwykle trudnej
sytuacji. Zmuszeni będziemy bowiem balansować pomiędzy
dwoma sprzecznościami. Z jednej wszakże strony ogromnie
istotnego znaczenia nabierze dla nas powstrzymywanie planety
niewolników przed dalszym rozwojem. Wszakże nasz własny
dalszy rozwój sami u siebie zamrozimy implantami indoktrynującymi.
Gdybyśmy więc pozwolili niewolnikom się rozwijać, zachodziłoby
poważne niebezpieczeństwo, że przewyższą nas w swoim
zaawansowaniu technicznym i być może podporządkują sobie.
Z drugiej jednak strony potrzebowali będziemy ich idei technicznych
i naukowych, bowiem to one wynosiły będą nas samych w rozwoju.
Aby więc jakoś balansować pomiędzy tymi dwoma sprzecznościami,
będziemy musieli bez przerwy wybierać jakie idee zadusimy u
naszych niewolników w zarodku, jakim zaś pozwolimy się rozwijać
w izolacji, po to tylko abyśmy najpierw mogli sami na nich pasożytować,
a dopiero potem je zdusić. Ideom jakim pozwalali będziemy się
rozwijać u dzikusów, odcinali będziemy jednak możliwość rozprzestrzeniania
się po planecie niewolników.
Po upłynięciu jakichś
20 000 lat od chwili rozpoczęcia eksploatowania przez nas planety
niewolników, nasze uzależnienie się od surowców ludzkich dostarczanych
przez ową planetę ogarnie wszystkie obszary naszego życia. Praktycznie
każda dziedzina gospodarki i życia naszej planety stanie się całkowicie
uzależniona od niewolników i od rabowanych od nich surowców biologicznych.
Staniemy się jak hitlerowcy, którzy wykorzystywali nawet włosy swoich
niewolników do plecenia dywanów, oraz skórę ludzką do produkcji
okładek swoich książek i rękawiczek. I tak bioroboty hodowane ze
spermy i owule rabowanych od naszych niewolników, wykonywały
będą wszelkie prace na naszej planecie. Energia życiowa rabowana
od niewolników podtrzymywała nas będzie przy życiu i da nam wigor
życiowy. Twórczość generowana przez niewolników stanie się z czasem
jedynym źródłem naszego postępu. Nawet takie coś jak sztuczna
inteligencja (artificial intelligence) konieczna do precyzyjnego sterowania
naszych maszyn i wehikułów, u nas wcale nie wywodziła się już będzie
z komputerów - jakie w tym celu używane będą przez inne cywilizacje,
a miała będzie formę inteligentnych dusz dzikusów, które przechwytywali
będziemy i więzili w naszych urządzeniach technicznych, aby sterowały
ich pracą. (Aby dusze te zniewalać w sposób przez nie zaakceptowany,
wmawiali będziemy im za życia, że są one byłymi naszymi obywatelami,
czyli jednymi z nas, a następnie dyskretnie namawiali będziemy je do
popełnienia samobójstwa, tak aby po uwolnieniu się do swych ciał
mogły do nas "powrócić" - czyli dać się nam uwięzić na zawsze w
mechanizmach sterujących naszych maszyn). Dzięki temu, nasze
maszyny i wehikuły nabierały będą osobowości, wiedzy i inteligencji
istot rozumnych, tj. posiadały będą świadomość, zmysły i imiona, mogli
będziemy więc z nimi rozmawiać i wydawać im myślowo lub słownie
dowolnie skomplikowane polecenia, jakie one potem inteligentnie i z
czuciem będą dla nas wypełniały.
Podczas przeglądania
wszystkich tych niszczycielskich działań, jakie nasi pasożytniczy
potomkowie będą niemal na pewno się dopuszczali tylko po to,
aby móc kontynuować swój styl życia bazujący na niewolnictwie,
ktoś może się zastanawiać, czy przy tym ogromie krzywd, czynili
oni będą też cokolwiek dobrego. Odpowiedź brzmi: nie!
Szatańscy pasożyci dokonują wyłącznie szatańskich działań jakie
służą złu! Mogą oni wprawdzie dokonywać jakichś zmian, które
z odbierającego końca mogą wyglądać jak dobre uczynki, jednak
zawsze owe zmiany będą motywowane przez szatańskie zamiary.
Aby to zilustrować, rozważmy teraz hipotetyczną sytuację, która
przez dzikusów będzie zapewne uważana jako "bezpośrednia
interwencja aniołów", jednak jaka faktycznie dokonana zostanie
dla szatańskich celów. Aby lepiej zrozumieć tą sytuację, załóżmy
przez chwilę, że szatańscy pasożyci postanowili upowszechnić
wśród dzikusów błędną "teorię naukową", która blokowała będzie
niezwykle skutecznie dalszy postęp dzikusów, ponieważ odwraci
ona ich uwagę od telepatii, od podróży telekinetycznych, oraz
od Konceptu Dipolarnej Grawitacji. Aby upowszechnić tą teorię,
szatańscy pasożyci wybiorą jakiegoś naukowca spośród dzikusów,
nazwijmy go "Einstein" i następnie hipnotycznie pokierują nim w
taki sposób, że złoży on do kupy i rozpropaguje, ową wsteczniczą
teorię. Szatańscy pasożyci zaangażują w ten projekt wielu swoich
własnych naukowców, wszakże teoria musiała będzie zostać
dobrze przygotowana i być szatańsko obmyślona. Włożą też
w nią ogromną ilość wysiłku i organizacji poprzez swoje siły
okupacyjne stacjonujące na planecie niewolników. Oczywiście,
wynik będzie jak zamierzano. Teoria całkowicie wygasi wysiłki
dzikusów, aby przeszukiwać kierunki jakie ukrywały będą
natychmiastowy postęp i efekty techniczne. Jednak potem
szatańscy pasożyci przypadkowo zmuszeni zostaną aby
coś zmienić w przeszłości planety niewolników, poprzez
użycie wehikułów czasu - jak to opisano w podrozdziałach
M1 i JD8 z monografii [1/4]. Po tym jak skompletują swoje
zmiany przeszłości, nagle się okaże, że już w nowym
przejściu czasu, ów Einstein utonął jako mały chłopiec.
Tak więc cały ich wysiłek i zabiegi jako szatańskich pasożytów,
okażą się zmarnowane. Cóż więc nasi pasożytniczy potomkowie
uczynią w takiej sytuacji. Ano, w nowym przejściu czasu,
wyślą jednego ze swoich ludzi, aby uratował młodego
Einsteina, kiedy ten zaczął tonąć. Tak więc w zmienionym
przejściu czasu, jego teoria ponownie była będzie równie
niszczycielska jak w starym czasie. W rezultacie tego
uratowania, dzikus o nazwisku "Einstein" twierdził będzie,
że "anioł cudownie uratował moje życie, kiedy topiłem
się jako młody chłopiec". Dla kogoś, kto patrzył będzie
tylko na ów indywidualny incydent, wyglądał on będzie
jakby owi szatańscy pasożyci faktycznie dokonali dobrego
uczynku. Jednak w rzeczywitości wcale to nie będzie
dobry uczynek, jako że służył on będzie ich diabelskim
zamiarom. Dlatego, jeśli na planecie dzikusów ktokolwiek
przeanalizuje dokładniej działania "aniołów", oraz rozważy
całkowite wyniki ich "dobrych uczynków" z odpowiedniej
perspektywy, wówczas się okaże, że wszystkie te "dobre uczynki"
faktycznie są dokonywane z szatańskimi zamiarami i służą
niszczycielskim celom.
Fot. #2: Cechy anatomiczne dawnych "diabłów" (tj. dzisiejszych
"UFOnautów"). Powyższe zdjęcie pokazuje jedną z najlepszych
podobizn "diabła" jakiej istnienia jestem świadomy. Podobizna ta
ilustruje niemal wszystkie istotne cechy anatomiczne istot które
z powodu ich upadłej moralności, wrogości wobec ludzi, oraz
upodobania w zamęczaniu tych co mieli pecha stać się od nich
zależni, dawniej zwane były "diabłami" przez ludzi. Z kolei
Biblia
autoryzowana przez samego Boga nazywa ich "serpentami",
"smokami", "diabłami", oraz jeszcze kilkoma innymi nazwami -
patrz punkt #E1 tej strony.
Dziś te diaboliczne istoty znane są pod nazwą "UFOnauci".
Faktycznie to są one bardzo bliskimi krewniakami ludzi,
zaś ich wygląd jest trudny do odróżnienia od naszego.
Fotografia ta przytoczona została z monografii [1/4] gdzie pokazana
jest jako rysunek N3. Z kolei dokładne opisy anatomii UFOnautów
zawarte są w podrozdziale V8.1 z tomu 16 monografii
[1/4].
Najbardziej rzucającymi się w oczy cechami anatomicznymi
UFOnautów, których ja zawsze najpierw wypatruję, są ich trójkątne
oczy oraz wyrastanie pod górę ich włosów nad czołem. Oczy
UFOnautów mają nieco odmienny kształt i własności optyczne
niż oczy ludzkie. Stąd kiedy oglądane są pod odpowiednim
kątem, ich źrenice wyglądają jak ostre trójkąty o prostych
bokach skierowane w dół swoim wierzchołkiem. Kiedy
jednak dany UFOnauta
patrzy wprost na nas, czarne jak smoła źrenice jego
stają się okrągłe jak u ludzi. Dlatego najłatwiej odnotować
że ktoś jest UFOnautą kiedy oglądamy go w telewizji lub
patrzymy na jego zdjęcie. Kamera często uchwytuje
wówczas ich oczy pod tym szczególnym kątem patrzenia,
przy którym stają się one trójkątne. Jest też szokujące jak
wiele takich trójkątnych oczu daje się odnotować w dziejszej
telewizji. Co ciekawsze, u większości indywiduów u których
zobaczyć można takie trójkątne oczy, ich włosy nad czołem
też sterczą w jakiś dziwny sposób. Po uświadomieniu sobie
co to oznacza, doznaje się wstrząsu. Wszakże częstość
widywania takich oczu i włosów uzmysławia nam jak
masowa jest okupacja Ziemi przez UFOnautów, oraz jak
pełną i hermetyczną kontrolę nad wszelkimi instytucjami
ziemskimi UFOnauci obecnie rozciągają.
Właśnie z powodu owych trójkątnych oczu folklor staropolski
twierdził że "diabły" (tj. właśnie "UFOnauci" przebywający na Ziemi)
mają "kocie oczy". Z kolei nawet dzisiaj w Nowej Zelandii takie
właśnie oczy niektórzy nazywają "diabelskimi oczami".
Z kolei włosy u UFOnautów
mieszających się z ludźmi zwykle rosną jakby pod górę głowy.
Stąd większość UFOnautów czesze się pod górę lub "na jeża".
U sporej proporcji UFOnautów włosy te są poskręcane (podobnie
jak u ludzi są włosy łonowe). Kolejną rzucającą się w oczy ich cechą
jest głowa w kształcie stojącej gruszki dająca największe pole przekroju
poziomego w płaszczyźnie czoła (a nie kości policzkowych - jak
u ludzi). Ponadto u UFOnautów nosy są zaostrzone jak marchewka,
oraz zwykle posiadają mały rowek na samym czubku. Wielu
z nich posiada nosy załamane w dół jak haczyk. Z kolei
na ich podbródkach istnieją jakby wystającego do przodu
narośla które często mają też rodzaj pionowego rowka
dzielącego je na dwa jakby miniaturowe pośladki ludzkie.
Aby ukryć ten rowek, wielu UFOnautów nosi maleńkie bródki.
Niestety, niektóre z tych cech anatomicznych zapewne mogą
wystąpić również i u ludzi. Dlatego wykrycie u kogoś takich cech
powinno jedynie dostarczyć powodu do podjęcia uważnej
obserwacji takiego kogoś. Wszakże na obecnym etapie naszej
wiedzy ostatecznego przyporządkowania kogoś do UFOnautów
można dokonać tylko jeśli się go przyłapie na spowodowaniu
jakiegoś "nadprzyrodzonego" zjawiska, np.: zniknięcia po
wejściu do toalety czy windy, przejściu przez mur czy
zamkniete drzwi, uniknięciu skaleczenia się gdy skaleczenie
to jest oczywiste, nagłym pojawieniu się szeregu dziwnych
"zbiegów okoliczności" które wszystkie wspierają ich zamiar,
przypadkowym "wygadaniu się" że znają nasze myśli,
zdradzenia się że potrafią telepatycznie rozkazywać zwierzętom, itp.,
itd. W interesie przeżycia naszej cywilizacji leży więc abyśmy
wszyscy zaczęli zwracać uwagę na opisane tutaj cechy.
Odnotuj, że szczegóły anatomii UFOnautów, a także różnice w
wyglądzie pomiędzy UFOnautami i ludźmi, omawiane
są również na kilku innych stronach internetowych totalizmu
wyszczególnionych w "Menu 4" i "Menu2", np. na stronach
"ufonauci",
"kosmici",
"26ty dzień",
"Malbork", czy
"Antychryst".
#B4.
Jak sobie zapewnimy że nasi dzicy krewniacy nie będą wcale wiedzieli że są przez nas okupowani i eksploatowani:
Aby eksploatować naszych
dzikich krewniaków praktycznie w nieskończoność, będzie absolutnie
koniecznym abyśmy nie pozwolili im się dowiedzieć, że są przez nas
okupowani i eksploatowani. W celu więc uniemożliwienia im poznania
tragizmu ich własnej sytuacji podejmiemy cały szereg środków zapobiegawczych.
Oto wykaz najważniejszych z owych środków:
(i) Będziemy się
przed nimi nieustannie ukrywali. Dlatego, jeśli przybędziemy do
ich domów, uczynimy to tylko w pełni nocy kiedy będą spali, zaś przez
ich zbudzeniem upewnimy się że zostali zahipnotyzowani przez nasze
urządzenia hipnotyzujące. Jeśli zaś nasz wehikuł zmuszony będzie do
patrolowania ich planety, uczyni to tylko albo w środku nocy, albo też po
zniknięciu z widoku owych ludzi poprzez przejście w stan tzw.
"telekinetycznego migotania".
Jeśli zaś zechcemy zamordować któregoś z tych naszych dzikich
krewniaków, lub zniszczyć jakieś miasto które sobie zbudowali, wówczas
uczynimy to tylko w taki sposób aby wyglądało że morderstwo było
wypadkiem lub śmiertelną chorobą, podczas gdy zniszczenie nastąpiło
z powodu zadziałania sił natury - czyli dokonamy swoich niecnych czynów
w sposób opisany na stronie internetowej
"ludobójcy".
(ii) Na ich czele posadzimy
naszych własnych
podmieńców.
Ponieważ my wyglądali będziemy niemal
identycznie do nich, stąd aby bez przerwy mieć kontrolę nad tym co czynią,
zawsze będziemy im narzucali naszych przywódców. Oczywiście oni nie będą
wiedzieli że ludzie których sobie "demokratycznie" wybierają na przywódców
są faktycznie naszymi agentami. Wszakże aby nie poznali się na naszych
agentach, każdego z nich wstawiali będziemy do ich rzeczywistej rodziny,
jaki tzw. "podmieńca" opisanego dokładniej na stronie internetowej
"ludobójcy".
(Taki podmieniec to po prostu nasz agent które poprzez staranną operację
plastyczną najpierw zostanie dokładnie upodobniony do jednego z nich, a
następnie podmieniony za tego kogoś. Ponieważ wyglądał on będzie dokładnie
jak owa osoba za jaką go podmieniono, nawet jego najbliższa rodzina nie
będzie wiedziała że nie jest on jednym z nich, a jednym z nas.) Owi nasi
podmieńcy zajmowali będą wszelkie kluczowe pozycje w ich społeczeństwie.
Dlatego będziemy w stanie pokierować tym społeczeństwem w dowolny
sposób w jaki tylko zechcemy.
(iii) Będziemy natychmiast
niszczyli wszelkie dowody naszego istnienia. Czasami się zdarzy, że
przypadkowo pozostawimy na ich planecie jakiś dowód swojego istnienia.
Przykładowo któryś z dzikusów sfotografuje nasz wehikuł, lub podczas
lądowania pozostawimy na trawie trwały ślad.
W takich jednak przypadkach natychmiast skierujemy do tego dowodu
naszych agentów-podmieńców i im rozkażemy aby dowód ten został w
jakiś sposób zniszczony lub aby agenci ci zneutralizowali jakoś jego
zasadność w oczach miejscowych.
(iv) Nasi
podmieńcy
udający ich naukowców będą nieustannie wmawiali tym naszym "dzikim" krewniakom,
że my wcale nie istniejemy. Ponieważ będziemy posiadali swoich agentów-podmieńców
praktycznie na każdym kluczowym stanowisku w ich społeczeństwie, spowodujemy
że owi agenci będą nieustannie im wmawiali że my wogóle nie istniejemy, oraz
że oni są jedynymi mieszkańcami kosmosu. Jeśli zaś któryś z nich zacznie
twierdzić inaczej, wówczas albo natychmiast go zamordujemy, albo też rozpętamy
wokół niego taką kampanię wyszydzania, zadręczania i wmawiania innym iż jest
on wariatem, że i tak nikt z jego rodaków mu nie uwierzy.
(v) Nie pozwolimy
im poznać prawdy na temat ich własnej historii. Będziemy więc
systematycznie niszczyli wszystko co zawiera jakąkolwiek informację
o ich dziejach i historii. Przykład jak w całkowicie sekretny sposób
dokonywali będziemy owych zniszczeń ich historii opisany został na
stronie internetowej o mojej rodzinnej wsi
Wszewilki
oraz na stronie
memoriał.
Fot. #3: Obraz namalowny w 2002 roku przez polskiego artystę
Henryka Jana Bacę. Przedstawia on w sposób symboliczny obecną sytuację
ludzkości. Wehikuł UFO podlatujący do nas z kosmosu stanowi klucz
do zrozumienia tego obrazu.
Kontakt z autorem powyższego obrazu (np. aby przekazac mu swoje uwagi
lub opinie)
henryk@baca.art.pl.
Inne obrazy tego samego autora oglądnąć można na stronie internetowej
www.baca.art.pl.
#B5.
Co uczynimy kiedy nasi "dzicy" krewniacy, pomimo naszej opresji, ciągle podniosą swój poziom techniczny zbyt blisko naszego własnego poziomu?
Na przekór wszelkich
tych naszych zabiegów, może się jednak zdarzyć, że dzikusy z
planety niewolników na jakimś etapie osiągną poziom rozwoju
swojej techniki który pozwoli im aby wykryli naszą skrytą
okupację ich planety. Ponadto dokonają oni odkrycia praw moralnych,
rozpracują zasady własnej wysoce moralnej filozofii zwanej
totalizm,
oraz nauczą się wykrywać cechy naszej niemoralnej filozofii
pasożytnictwa którą my będziemy wśród nich upowszechniali.
To zaś pozbawi nas możności sterowania ich poczynaniami.
W końcu wynajdą komorę oscylacyjną, staną się zdolni
do zbudowania
magnokraftu,
oraz zaczną budować urządzenia telepatycznej łączności.
To z kolei spowoduje że będą w stanie nawiązać kontakt z innymi
cywilizacjami od których dotychczas my ich celowo odcinaliśmy.
Zaczną też coraz częściej odnotowywać dowody naszego
niewidzialnego działania i okupowania ich planety. Rozpoczną
więc formowanie struktur i środków, aby uwolnić się od naszej
szatańskiej "opieki". Cóż więc uczynimy w tak krytycznym momencie
czasu aby nadal utrzymywać ich w zniewoleniu? Dzięku obecnemu
poziomowi poznania szatańskiego pasożytnictwa, daje się już
wydedukować jaka będzie wówczas nasza reakcja. Mianowicie,
uczynimy wszystko co w naszej mocy aby zniszczyć ich
zbyt dla nas już zaawansowaną cywilizację techniczną i spowodować
ich powrót z powrotem do jaskiń i na drzewa. Wszakże po
zniszczeniu ich zaawansowanej cywilizacji ponownie zapewnimy
sobie kilkanaście tysięcy lat niczym nie zagrożonego
okupowania i rabowania ich cywilizacji.
Aby dokonać
całkowitego zniszczenia technicznej cywilizacji owych dzikusów,
spuścimy z uwięzi aż cały szereg skrytych sposobów ich
systematycznego wyniszczania. Oto najważniejsze z owych
sposobów:
(i) Wywołania
morderczych wojen na ich planecie, włączając w to wojnę światową.
Aby wojny te były szczególnie dla nich wyniszczające, postaramy
się aby prowadzone były na tle religijnym. W tym celu wykorzystamy
swoich agentów-podmieńców zmieszanych z dzikusami i pełniących
role przywódców w ich społeczeństwie, aby skłócić wyznawców
poszczególnych religii jakie stworzyliśmy na ich planecie i
podżegać ich wyznawców do wyniszczającej wojny. Konsekwentnie wdrażając
naszą pasożytniczą doktrynę "dziel i rządź", bez przerwy będziemy
podżegali i napuszczali wyznawców jednych ich religii na inne.
W rezultacie, na jakimś tam etapie uda nam się doprowadzić
do kolejnej wyniszczającej wojny światowej na okupowanej
planecie dzikusów. W wyniku tej wojny ich cywilizacja zostanie
całkowicie zniszczona i cofnięta w rozwoju do poziomu jaskiniowego.
Więcej informacji na ten temat zawarte jest w podrozdziale O8
monografii [1/4], a także na stronach internetowych
ludobójcy, oraz
26ty dzień.
(ii) Technologicznego
formowania naszymi zaawansowanymi wehikułami najróżniejszych
wyniszczających zjawisk które wyglądały będą jak klęski naturalne.
Przykładowo, poprzez eksplodowanie naszych wehikułów spowodujemy
mordercze fale tsunami, nieuslannie indukowali będziemy
niszczycielskie huragany, tornada, powodzie, itp., itd.
(iii) Uwalniania
morderczych zarazków i wirusów. Ich społeczeństwo będziemy
też nękali nieustannie morderczymi chorobami i mikroorganizmami,
które nasi naukowcy wyhodują w naszych laboratoriach. Te z kolei
zainicjują mordercze epidemie jakie zdziesiątkują ich cywilizację.
(iv) Stworzenia
wyniszczających warunków ekonomiczno-społecznych na ich
planecie. Ten cel będziemy starali się osiągnąć poprzez
spowodowanie,
że przywódcami wiodących krajów na planecie dzikusów będą
agenci-podmieńcy nasłani im z naszej własnej cywilizacji. W
normalnych przypadkach narzucenie dzikusom przywódców
pochodzących z naszej cywilizacji będzie proste. Sprowadzało
się ono będzie do mieszania się naszych agentów-podmieńców
z tłumem, tak jak to opisane jest na stronie internetowej
ludobójcy,
oraz w podrozdziale V8 monografii [1/4].
Następnie powodowanie że niektórzy z tych podmieńców poświęcą
się karierze politycznej. Z pomocą naszych skrytych metod działania
nasi podmieńcy zostaną wyniesieni do roli przywódców co bardziej
kluczowych krajów wśród nic nie posądzających dzikusów. Z kolei
owi narzuceni przez nas przywódcy zadbają aby zadusić
ekonomię planety dzikusów, aby powiększać wśród nich
bezrobocie, biedę, braki żywności, przestępczość, nałogi,
ucisk, itp., itd.
Opisy dalszych
"pseudo-naturalnych" katastrof i narzędzi z użyciem których w
sposób niewykrywalny przez dzikusów będziemy mogli dokonywać
ich wyniszczania, zaprezentowane zostały na całym szeregu
stron internetowych, np. patrz strony
zniszczeniowe użycie wehikułów magnetycznych,
ludobójcy,
26ty dzień,
obsuwiska ziemi,
plaga,
huragan,
tornado,
oraz kilka dalszych.
Część #C:
Jakie następstwa owo zniewalanie i rabunek naszych najbliższych krewniaków będzie miało dla naszej cywilizacji:
#C1.
Jak skryte okupowanie naszych "dzikich" krewniaków ułatwi nam usuwanie mętów społecznych z naszej własnej planety:
W każdym społeczeństwie
jakiś procent jego mieszkańców jest niebezpieczny dla reszty ludzi
i musi być jakoś eliminowany. Ich przykłady obejmują morderców,
zbrodniarzy, zboczeńców, zwyrodnialców, psychopatów, agresywnych
psychicznie chorych, itp. Ponieważ opisy tego punktu wymagają użycia
jakiejś generalnej nazwy dla wszystkich owych społecznie niebezpiecznych
ludzi, użyję tutaj nazwy "męty społeczne". W czasach mojej
młodości tą właśnie nazwą opisywano wszelkich ludzi których społeczeństwo
nie chciało widzieć w swoim gronie. Owe męty społeczne typowo są zbyt
niebezpieczne aby pozwolić ich swobodnie chodzić wśród normalnych ludzi.
Dlatego w społeczeństwach ograniczonych do obrębu swojej planety, takich jak
te z dzisiejszej Ziemi, owe męty społeczne zamykane są w najróżniejszych
instytucjach, szpitalach lub więzieniach. Jednak po ich zamknięciu trzeba
wydawać pieniądze na ich wyżywienie, ludzkie zakwaterowanie i traktowanie,
nadzorców, itp. Nawet więc po ich zamknięciu, społeczeństwo ciągle cierpi
z ich powodu, bo musi tracić środki i siły na ich utrzymywanie i pilnowanie.
Dlatego kiedy ludzkość
będzie już zniewalała opisywaną tutaj planetę swoich "dzikich" krewniaków,
jej polityczni przywódcy opanowani przez filozofię
szatańskiego pasożytnictwa
wymyślą zapewne i wdrożą w życie znacznie dla nich dogodniejsze, chociaż
bardziej kłamliwe i pasożytnicze,
rozwiązanie dla problemu pozbywania się takich niebezpiecznych mętów społecznych.
Rozwiązanie to wszakże znane jest ludziom już od dawna. Mniej niż 200 lat temu
ówczesna Anglia stosowała je dla swoich mętów społecznych i czarnych owiec
z co bardziej wpływowych rodzin (tj. pakowała ich na statki i wysyłała do Australii).
W przypadku przyszłej, pasożytniczej Ziemi, zamiast zamykać owe niechciane
męty społeczne w instytucjach lub więzieniach, przyszli ziemscy politycy wysyłali
je zapewne będą aby kontrolowały one ową planetę niewolników. Dlatego cały
ludzki personel na owej planecie niewolników złożony będzie właśnie z
najróżniejszych zboczeńców, zwyrodnialców, psychopatów, zbrodniarzy, oraz
innego podobnego ścierwa którego nikt nie będzie chciał widzieć na Ziemi.
Po wysłaniu ich na tamtą planetę nasze społeczeństwo uzyska cały szereg
korzyści. Przykładowo:
(i)
Ludzkość pozbędzie się tego społecznego ścierwa z Ziemi
tanim kosztem, nie musząc wcale przy tym wydawać państwowych
funduszy na ich zamykanie w instytucjach, żywienie, utrzymywanie
i pilnowanie.
(ii)
Ścierwo to okaże się przydatne i produktywne. Wszakże
będzie zarządzało i eksploatowało dla nas kolonię naszych
niewolników. W ten sposób normalni obywatele Ziemi nie
będą musieli brudzić swoich rąk tymi niemoralnymi działaniami.
(iii)
Dogodzimy owemu ludzkiemu ścierwu chociaż nie poniesiemy
przy tym żadnych kosztów społecznych. Wszakże na planecie
niewolników będą oni mogli gwałcić, rabować, mordowac i czynić
z miejscowymi niewolnikami co tylko ich zwichrowane umysły
sobie zażyczą. Dogadzanie przez nich swoim zboczeniom i
chuciom nie będzie też nikogo ruszało ani obchodziło na naszej
własnej planecie.
(iv)
Będziemy w stanie oczyszczać naszą planetę z ludzkiego ścierwa,
zachowując przy tym pozory ucywilizowania, godności i poszanowania.
Wszakże zamiast wyjaśniać tym których będziemy się pozbywali,
że ich wyrzucamy z naszej planety ponieważ nie ma dla nich
miejsca w naszym własnym gronie, schlebimy ich dumie i nie
narazimy się nikomu kiedy damy im do zrozumienia że "wysyłani
są na zaszczytną i odpowiedzialną misję aby reprezentować
naszą planetę i rządzić w naszym imieniu".
(v)
Stworzymy sobie dogodne warunki do łatwiejszego dyscyplinowania
owego ścierwa. Ponieważ ci których w ten sposób się pozbędziemy
z własnej planety będą oddelegowywani na "odpowiedzialną
misję i placówkę dyplomatyczną", w razie kiedy tam coś uczynią
co nam się nie spodoba, będziemy mogli ukarać ich nieporównanie
surowiej niż gdyby to uczynili na własnej planecie. Wszakże
poza granicami naszej planety każde ich działanie będzie
mogło być okrzyknięte "zdradą stanu", "narażeniem bezpieczeństwa
naszej cywilizacji", "współpracą z wrogiem", itp. Z kolei kary
za takie "przestępstwa" mogą być dowolnie duże.
W rezultacie
tego prostego zabiegu, planeta niewolników okaże się więc
nie tylko źródłem naszego dobrobytu, ale także śmietnikiem
do którego w "humanitarny" i nikogo nie zrażający sposób
usuwali będziemy wszelkie ludzkie śmiecie wywodzące się
z naszego własnego grona. Wszyscy których tam wyślemy
faktycznie będą niechcianymi śmieciami celowo usuwanymi
z naszego własnego społeczeństwa. Na dodatek pozbywanie
się tych mętów społecznych będziemy wówczas mogli dokonywać
w sposób który nie naruszy niczyich praw, a stąd nie wzbudzi
niczyich sprzeciwów ani zastrzeżeń w obrębie naszej
cywilizacji nawykłej wówczas do nieustannego protestowania.
Wszakże w owych przyszłych czasach, ludzkość opanowana
przez filozofię
pasożytnictwa
będzie ogromnie zakłamana i wytrenowana w ukrywaniu
zła poza zasłoną dymną rzekomego pomagania i czynienia
dobra. Nikt więc otwarcie nie przyzna, że owe męty społeczne
wyrzucane są z Ziemi, a każdy będzie się zachłystywał
opowiadaniem o honorze i odpowiedzialności jakie je spotykają
na owych "ambasadorskich" pozycjach z okupowanej planety.
Niestety, aby
owe męty społeczne mogły dobrze wykonywać swoje zadanie
na nowej planecie, koniecznym okaże się ich wyposażenie w
zaawansowaną technikę i efektywną broń. Odda im się więc
w ręce wszystkie te wysoko zaawansowane statki, narzędzia i urządzenia
techniczne jakie opisane są w punkcie #B3 powyżej. To zaś
wprowadzi ryzyko dla naszej własnej planety i naszych polityków.
Wszakże jeśli coś owym mętom społecznym strzeli do łbów,
będą mogli powrócić na Ziemię, obalić nasz rząd, oraz samemu
przejąć władzę nad całą planetą. Dlatego nasi politycy staną
się wobec nich ogromnie nieufni. Wcale im tego nie mówiąc,
podejmą oni wobec owych mętów cały szereg środków ostrożności.
Oto niektóre z owych zabezpieczeń podejmowanych przez
przyszłych przywódców na Ziemi:
(a)
Mętom owym, raz usuniętym z Ziemi, nie pozwoli się już
powrócić, aż przestaną być niebezpieczni. Dlatego
jeśli z jakichś powodów zakończy się ich mandat na jednej
okupowanej planecie, wówczas np. natychmiast wysyłani będą
na inną planetę, itp. Albo wymyśli się dla nich jakiś trick,
np. że tylko na owej planecie po osiągnięciu starości
będą mogli być odesłani
wehikułem czasu
z powrotem do młodości. Dopiero kiedy staną się starzy i niedołężni,
a stąd kiedy przestaną być niebezpieczni, w drodze wyjątku
będą mogli powrócić na Ziemię. Jednak najlepiej dla
przyszłych polityków ziemskich będzie, jeśli nawet
umrą oni na okupowanej przez siebie planecie.
(b)
Nie będą wpuszczali ich statków na Ziemię. Pomimo że
owe męty społeczne będą rzekomo reprezentowały ludzkość,
ich statki nigdy nie będą mogły wylądować na Ziemi. Oczywiście
nasi nawykli do kłamstwa przyszli politycy wymyślą dla tego jakąś dobrą
wymówkę. Przykładowo, że owe statki rzekomo mogłyby przywieźć
na Ziemię jakąś niechcianą epidemię albo organizmy, czy
że ich konstrukcja jest podatna na spowodowanie katastrofy.
Dlatego ich statki będą musiały lądować albo na księżycu,
albo nawet na jakiejś odleglejszej od Ziemi planecie.
Rzeczywistym jednak powodem niedopuszczania ich statków
do Ziemi będzie strach i nieufność owych polityków, oraz
ich obawa aby owe doskonale zorganizowane i wyposażone
męty społeczne przypadkiem nie spróbowały przejąć władzy
nad Ziemią.
(c)
Będą zawsze wyposażały owe męty w sprzęt o jedną generację
gorszy od sprzętu używanego przez policję owych polityków.
Politykom chodziło będzie bowiem o to, że gdyby owe męty
społeczne zechciały przejąć władzę nad Ziemią, wówczas
policja chroniąca owych polityków miałaby nad nimi przewagę
techniczną. Oczywiście, ponownie owym mętom nie będzie
się mówiło prawdy dlaczego otrzymują przestarzały sprzęt.
Wszakże zawsze dawało się będzie wymyślić jakąś kłamliwą
choć dobrze brzmiącą wymówkę, np. że "dzikusy" z okupowanej
planety są aż tak prymitywni, że szkoda używać przeciwko nim
najnowszego sprzętu, albo że państwo nie ma funduszy na
zastąpienie starego sprzętu nowszym. Oczywiście, fakt że
męty owe będą posiadały nieco przestarzały sprzęt, wcale
nie wyeliminuje niebezpieczeństwa iż pewnego dnia ciągle
będą one w stanie przejąć władzę nad Ziemią. Powodem
będzie, że okupowanie planety dzikusów narzuci im
wysoką dyscyplinę, zahartuje ich w walce, dostarczy
im nieustannego treningu prawdziwej walki, oraz nauczy
ich jak po mistrzowsku wykorzystać jakieś niezadowolenie ludzi
na Ziemi dla zaakceptowania swego przejęcia władzy. Dzięki
temu będą oni nieporównanie górowali wszelkimi walorami
nad ziemską policją, która na przekór posiadania lepszego
wyposażenia, będzie zniewieściała, nienawykła do
podejmowania decyzji, wzajemnie skłócona,
dowodzona przez niedołężnych przywódców którzy
są krewniakami rządzącej dynastii, oraz nie będzie
posiadała poparcia społeczeństwa. Podczas więc
przejmowania władzy policja owa nie będzie w stanie
zdobyć się na postawienie jakiegokolwiek faktycznego oporu.
W taki oto
sposób, ci ludzie którzy w imię ludzkości zniewalali będą
swoich "dzikich" krewniaków, sami także będą zniewalani
przez ową ludzkość. Tyle tylko, że przez długi czas żaden
z nich faktycznie nie będzie świadomy tego faktu. Zapewne
to właśnie dla nich stworzone będzie wówczas powiedzenie
"jak na górze, tak i na dole".
Wszechświat
ma jednak szokującą zdolność do organizowania zapłaty za
praktycznie każde postępowanie. Dlatego też przyszłej ludzkości
nieodwołalnie przyjdzie zapłacić za wyrzucanie swoich
mętów społecznych na planetę dzikusów. Mianowicie pewnego
dnia męty te zrozumieją, że oni również są traktowani tak samo
jak owe dzikusy których nakazano im okupować. Niemal z całą
pewnością przejmą wtedy władzę nad Ziemią i zainicjują na Ziemi
swoją własną dynastię rządzących. Jak to zmieni życie na Ziemi
dosyć łatwo sobie wyobrazić. Jednocześnie jednak warto odnotować,
że dla owych dzikusów z okupowanej planety będzie to mogło
oznaczać długo oczekiwaną niezależność od Ziemi. Powodem jest, że
jeśli nowi władcy Ziemi będą mieli trochę rozsądku, nie zaryzykują
już ponownie iż również ich dynastię w przyszłości pozbawią władzy
następne generacje dobrze zorganizowanych sił okupacyjnych
z planety niewolników. Na wszelki więc wypadek zakończą skrytą
okupację owej planety. Ponadto, będą oni również pamiętali,
że mają swoisty dług wdzięczności wobec planety niewolników.
Wszakże to owa planeta doprowadziła ich do władzy nad całą Ziemią.
#C2.
Jak zbrodnicze metody które wypracujemy przeciwko naszym dzikim krewniakom, zaczną też być używane przeciwko nam samym:
Najwyraźniej zostało to nam zademonstrowane
przez hitlerowców podczas drugiej wojny
światowej. Mianowicie każdą zbrodniczą
metodę wypracowaną przeciwko podbitym
narodom, z czasem hitlerowcy użyli też
przeciwko swoim własnym ludziom którzy
jakoś podpadli reżymowi. I tak przykładowo
obozy koncentracyjne początkowo były budowane
dla Żydów, potem też dla innych podbitych narodów,
w końcu zaś zaczęłi w nich lądować też i sami
Niemcy którzy narazili się czymś swoim władzom.
Podobnie było z metodami torturowania,
przesłuchiwania i karania, z używaniem
zbrodniczej medycyny, z propagandą,
szpiegowaniem, itd., itp.
Oczywiście hitlerowcy nie są jedynymi którzy
historycznie nam zademonstrowali i potwierdzili
generalną regułę, że jeśli jakiś naród (czy cywilizacja)
wypracuje bestialskie metody działania przeciwko
innemu narodowi (czy cywilizacji), potem jest
już tylko kwestią czasu zanim te same bestialskie
metody zacznie on używać także przeciwko
swoim własnym obywatelom. Praktycznie
ta sama reguła potwierdziła się też historycznie
w imperium Rzymskim, imperium Japońskim,
w reżymie Adi Amina, w Kambodży Pol Pota,
oraz we wszystkich innych miejscach w których
kiedyś wprowadzono do użycia (lub właśnie teraz
są tam wprowadzane) jakiekolwiek bestialskie
metody działania.
Dokładnie ta sama zasada zacznie też działać
i w opisywanym powyżej przypadku naszej ziemskiej
cywilizacji rabującej i zamęczającej naszych
własnych "dzikich" krewniaków osadzonych na
jakichś innych planetach. Z upływem czasu, te
same metody hipnotycznego programowania,
telepatycznego ubezmyślniania,
oszukiwania, kłamania, zniewalania, rabowania,
zamęczania, porywania i mordowania, które nasi
"ambasadorzy" będą stosowali na planecie owych
"dzikich" krewniaków, nasze własne rządy cichcem
wprowadzą też stopniowo do użycia na swoich
własnych obywatelach. Dlatego obywatele naszej
planety z czasem też będą programowani telepatycznie
i hipnotycznie - tak jak owi dzikusi. Otrzymają implanty
indoktrynujące oraz sprawdzające ich myśli. Z kolei ci
obywatele którzy w jakikolwiek sposób podpadną
rządowi, będą ingwilowani i podsłuchiwani tak samo
jak nasi dzicy krewniacy, będą nagle znikali z naszej
planety, zaś w dalekim kosmosie będą dla nich
cichcem otwierane najróżniejsze wygnania i obozy.
Tam zaś będą torturowani i wyniszczani tak samo
jak owe "dzikusy".
W sumie więc wszelkie zło które nasz niewolniczy
system wypracuje dla owych zniewalanych dzikusów,
faktycznie będzie też używane dla zniewalania
nas samych. System zaś niewolniczy który zgotujemy
innym, faktycznie będzie równie efektywnie zniewalał
nas samych.
#C3.
Jak reszta wszechświata zareaguje na nasze zbrodnie?
Jak to zawsze ma miejsce
w gęsto zamieszkałym wszechświecie, na jakichś planetach istniały
będą cywilizacje, jakie wyznawały będą bardziej totaliztyczną filozofię
od szatańskiego pasożytnictwa, które my będziemy praktykowali.
Stąd zamiast admirować wspaniałą ludzkość, owe rywalizujące z
nami cywilizacje uważały będą nas za istoty chore moralnie aż do
zboczenia i raczej starały będą się dopomagać tym prymitywnym
dzikusom, których my hodowali będziemy na swoich niewolników.
Owi kosmiczni rywale naszej wspaniałej cywilizacji technicznej,
telepatycznie podburzały będą hodowanych przez nas niewolników,
udzielając im telepatycznych wytycznych w jaki sposób powinni oni
przed nami się bronić, oraz jak powinni budować najróżniejsze
urządzenia techniczne, które podnosiły będą poziom ich cywilizacji.
Urządzenia te umożliwiały będą naszym niewolnikom zobaczenie
nas, a także zaawansowywały ich technikę do poziomu, że my nie
będziemy dalej już w stanie podporządkowywać ich sobie tak łatwo.
Istnienie tych
telepatycznych dostaw broni
dla owych niewolników,
wprowadzało będzie poważne zagrożenie dla naszych pasożytniczych
interesów na okupowanej planecie dzikusów. Dla zneutralizowania
więc aktywności owych totaliztycznych cywilizacji, umieścimy nasze
statki wojenne wokół eksploatowanej planety i nie pozwolimy żadnej
innej cywilizacji kosmicznej na wizytowanie tych niewolników.
Na dodatek do tego, sprawdzali też będziemy kto na okupowanej
przez nas planecie otrzymał owe telepatyczne dostawy broni,
a następnie poddawali tych odbiorców "specjalnemu potraktowaniu".
Dla przykładu, gdyby okazali się zbyt nieszkodliwi, aby warto było
podejmować się trudu ich likwidowania, wówczas uczynimy ich tak
zajętymi jakimiś banalnymi obowiązkami i sprawami przeżycia,
że nie będą już mieli czasu na budowę owych urządzeń obronnych.
Stawiali będziemy też przed nimi wszelkie możliwe przeszkody jakie
tylko dało by nam się wymyślić. Ponadto indukowali będziemy w
nich najróżniejsze psychozy, jakie albo wystraszą ich dokumentnie
i zniechęcą innych do utrzymywania z nimi kontaktów, albo też
zmuszą ich do utrzymywania budowy owych urządzeń obronnych
w głębokiej tajemnicy i zaprzepaszczania ich z upływem czasu.
Rozprzestrzeniali też będziemy telepatyczne sugestie, że wszyscy
kontaktowcy, którzy otrzymują takie telepatyczne informacje i przekazy,
są szaleni i powinni być paleni na stosie lub zamykani w szpitalach
psychiatrycznych. Nasz ulubiony wybieg polegał będzie na
fabrykowaniu fałszywych instrukcji budowy podobnych urządzeń
technicznych, jakie następnie przekazywali będziemy telepatycznie
innej grupie starannie wybranych i wysoce hałaśliwych kontaktowców,
jednak jakie poza sprawianiem pozoru wysoko naukowych,
faktycznie będą kupą bezsensownych bzdur. Bombardowanie
naszych niewolników takimi dwoma strumieniami informacji,
z których nasz będzie stekiem absolutnych bzdur, całkowicie
dzikusów zdezorientuje, zniechęcając ich do odbioru poprawnych
instrukcji obronnych od naszych kosmicznych rywali.
Oczywiście
cywilizacje dopomagające owym dzikusom bedą się bały
realizować bezpośrednie pomaganie. Wszakże zasłyniemy
we wszechświecie z okrucieństwa i barbarzyństwa. Stąd
pomagając naszym niewolnikom otwarcie ryzykowałyby że
od nas oberwą. Dlatego wszelką pomoc zmuszeni będą
udzielać wyłącznie na odległość, za pośrednictwem tzw.
projektorów telepatycznych.
Ich pomoc polegała będzie
na podpowiadaniu naszym niewolnikom jak budować
urządzenia techniczne które wydatnie podniosą u dzikusów
poziom ich wiedzy i techniki. W pewnym sensie będzie więc
rodzajem "dostaw broni" dokonywanych telepatycznie
na odległość. Niemniej, ponieważ będą to dostawy wiedzy,
wcale nie przyjdzie nam trudno pomoc ową zneutralizować.
Na planecie
niewolników wprowadzali będziemy w życie najróżniejsze
okrutne metody "szatańskiego pasożytnictwa". Metody te
zdołają przytłumić postęp cywilizacji naszych dzikich krewniaków,
jednak nie będą w stanie całkowicie zastopować tego postępu.
Obserwując więc nieustanny rozwój naszych niewolników,
zaczniemy się obawiać, że pewnego dnia odkryją oni nasze
istnienie i oderwą się od naszej "opieki". Będzie to katastrofą
dla naszej cywilizacji, ponieważ w międzyczasie tak przyzwyczaimy
się do nieustannego dopływu niewolników, że nie potrafili
będziemy wyobrazić sobie dalszego istnienia bez nieprzerwanego
dostępu do "biorobotów" i innych surowców biologicznych.
Stąd, kiedy dzikusy osiągną stadium rozwoju, gdy zaczną
budować rakiety kosmiczne, wymyślimy ogromnie szatański
sposób, aby utrzymać ich w zniewoleniu na zawsze. Zdecydujemy
się mianowicie, aby zamienić ich w "cywilizację wyłącznie żeńską".
Idea tego pomysłu będzie taka, że poprzez użycie naszych
niewidzialnych metod, jakich dzikusy nie będą w stanie odróżnić
od "naturalnych" przyczyn, stopniowo wyeliminujemy mężczyzn
ze społeczeństwa niewolników. Przykładowo zadziałamy na ową
cywlizację wibracjami telepatycznymi o odpowiednio dobranej
częstotliwości lub nakazie, zaczniemy ją bombardować
odpowiednim promieniowaniem kosmicznym, wprowadzimy
wymagane zanieczyszczenia do ich atmosfery i wody, itp.
Jednocześnie zmuszali będziemy dzikusów, aby naciskali
do przodu z intensywnymi badaniami genetyki, inżynierii
genetycznej, klonowania, itp. Kiedy więc pomału pozbędziemy
się wszystkich mężczyzn z planety niewolników, jego
mieszkanki ciągle będą mogły kontynuować swoje
rozmnażanie na zasadach klonowania (zamiast, jak
poprzednio, na zasadach męsko-żeńskiego stosunku
płciowego). Kiedy zaś w taki sposób stopniowo wyeliminujemy
wszystkich mężczyzn z planety niewolników, wówczas
kobiety pozostaną jedynymi jej mieszkankami. Owe kobiety
ciągle dostarczały nam będą jajeczek dla hodowania
naszych "biorobotów", ciągle też będą w stanie same się
rozmnażać poprzez klonowanie. Jednak ponieważ kobiety
nie posiadają określonych cech mężczyzn, którzy zagrażali
naszej dominacji, taka "cywilizacja wyłącznie żeńska" nigdy
nie będzie w stanie zainicjować jakichkolwiek prób wykrycia
naszego istnienia, lub wyrwania się spod naszej "opieki".
W ten sposób mogli będziemy eksploatować ową "cywilizację
wyłącznie kobiecą" na zawsze. Po tym jak uknujemy ów
szatański plan, natychmiast wprowadzimy go w życie.
W tym celu stopniowo zmniejszali będziemy za pośrednictwem
naszych nie odnotowalnych metod, liczebność spermoidów
u męskich dzikusów. Powodowali będziemy też naszymi
niewidzialnymi metodami opisywanymi w podrozdziale VB4
monografii [1/4], aby coraz większa proporcja dziewczynek
rodziła się na planecie niewolników. Ponadto za pośrednictwem
telepatycznych nakazów emitowanych przez nasze "satelity
propagandowe" wzbudzali będziemy emocjonalną "wojnę płci"
wśród ludności planety niewolników. W tym celu przykładowo
bombardowali będziemy każdego mieszkańca owej planety
telepatyczną informacją, że przeciwna płeć zupełnie nie
nadaje się do współżycia, stąd każdy powinien albo żyć
samotnie, albo też żyć w związkach homoseksualnych z
tą samą płcią. Ponadto nakazywali będziemy im telepatycznie,
aby przy każdej sposobności atakowali przeciwną płeć
i jak tylko można tak się odgrywali na niej, bowiem dla
każdego to właśnie owa przeciwna płeć jest źródłem
wszelkich kłopotów osobistych.
Fot. #4: Oto wspaniały obraz zatytułowany "Chrystus-Antychryst".
Illustruje on obrazowo, że istnieje tylko dobrze ukryta różnica pomiędzy
złem i dobrem. Sprowadza się ona do tego co zawarte jest wewnętrz i co
normalnie pozostaje niemal niewidoczne dla oczu, czyli do filozofii, wiary,
moralności, wiedzy, poglądów, nastawień, wewnętrznej dyscypliny, itp.
Wprawdzie owa ukryta zawartość zawsze rzutuje na wygląd zewnętrzny,
jednak dla ludzi nienawykłych do poszukiwania prawdy odróżnianie
kogoś kto jest szatański od kogoś kto jest dobry zwykle przychodzi bardzo
trudno. Wszakże zło zawsze pozoruje się na dobro, czyli zło stara
się mówić i wyglądać dokładnie tak jak dobro. Jedyne więc po czym
daje się odróżniać zło od dobra jest to co te dwie kategorie czynią innym.
Chociaż bowiem zło stara się mówić jak dobro i wyglądać jak dobro,
ciągle jednak zło zawsze szerzyło będzie wokół siebie jedynie więcej zła.
Powyższy obraz namalowany został przez wyjątkowo utalentowanego
polskiego artystę, Henryka Baca - email
henryk@baca.art.pl.
(Czytelnicy są serdecznie zapraszani do odwiedzenia jego witryny internetowej
z galerią obrazów. Witryna ta ma adres:
www.baca.art.pl.)
Ciekawe czy oglądający powyższy obraz potrafi powiedzieć, kto na nim jest
Jezusem Chrystusem, a kto jest Antychrystem? Dokładnie tak samo, jak ów
obraz zastanawia nas który z nich właściwie jest tym Antychrystem, również
i w codziennym życiu ogromnie trudno przychodzi rozpoznać po wyglądzie
i po słowach kto faktycznie jest dobry a kto zły. Dlatego Biblia nam wskazuje,
że po czynach go poznacie.
Część #D:
Powyższe opisuje jak mogłaby wyglądać nasza przyszłość - jak jednak wyglądała nasza przeszłość i jak wygląda nasza teraźniejszość?
#D1.
A co jeśli to nie my kogoś innego, a ktoś inny właśnie nas samych?
W tym miejscu na chwilę
odwróćmy logicznie nasz punkt widzenia. Rozważmy teraz sytuację,
że to my - ludzie z planety Ziemia, jesteśmy owymi dzikusami -
niewolnikami utrzymywanymi w poddaństwie przez morderczych
szatańskich pasożytów z UFO i bezdusznie przez nich eksploatowanymi.
Rozważmy sytuację, że jacyś nasi krewniacy, mający dostęp do
Ziemi w wehikułach UFO (czyli w odpowiednikach naszego magnokraftu),
którzy są technicznie bardziej od nas zaawansowanymi o około 600
milionów lat, jednak którzy są całkowicie zdegenerowani moralnie
i uprawiają instytucjonalne "szatańskie pasożytnictwo", hodują nas
dla niewolniczej siły roboczej i dla pozyskiwania surowców biologicznych.
Ponadto używają oni naszej planety do wyrzucania na nią wszelkich
morderców, zbrodniarzy, zboczeńców, zwyrodnialców, psychopatów,
oraz innego podobnego paskudztwa, którego oni sami nie chcą tolerować
na własnej planecie, co powoduje że UFOnauci którzy zniewalają ludzkość
faktycznie są najgorszym ścierwem i wymiocinami swojego społeczeństwa.
Rozważmy też, czy w opisanym powyżej scenariuszu, my sami
(a także osoby jakich znamy) jesteśmy w stanie poznać sytuację,
kiedy nasza cywilizacja jest pod okupacją takich szatańskich
pasożytów z UFO. Co powinniśmy wówczas uczynić i jak powinniśmy
uświadomić sobie nasze położenie? Także, kiedy już raz uświadomimy
sobie "co jest grane", jak powinniśmy zacząć alarmować innych
ludzi i ujawniać im gorzką rzeczywistość naszego położenia.
Jak ujawnić bliźnim, że nasza planeta znajduje się pod niewidzialną
okupacją morderczych UFOli, którzy popełniają na nas każdy rodzaj
niecności jaki tylko ktoś jest w stanie sobie wyobrazić. Jak im wyjaśnić,
że istoty które nas okupują są najgorszym ścierwem i śmieciami
całego wszechświata, z którymi nawet ich własna cywlizacja nie
chce mieć nic do czynienia. Jak powinniśmy
zabrać się za wyłamanie spod telepatycznej bariery za pomocą
której UFOle ci nakazują naszym rodakom (innym ludziom) palenie
na stosie każdego, kto odnotuje istnienie tych kosmicznych pasożytów.
Wszakże nasz kosmiczny pasożyt nie pozwoli abyśmy działali w
sposób wolny - już od dawna zaprogramował on umysły wielu
ludzi aby nie wierzyli nawet w jedno słowo z tego co mamy im
do przekazania. Poformował też na Ziemi wzajemnie szachujące
się konfiguracje ludzkie, jakie niemal uniemożliwiają wzrost
świadomości ludzi (konfiguracje t