(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 4".)
Wyobraźmy sobie rewolucyjną grzałkę do zagotowywania
wody zasilaną elektrycznością z sieci, która bije wszelkie
możliwe rekordy. Przykładowo, zagotowuje ona wodę
natychmiast i to w całej objętości.
Prawdopodobnie zużywa znacznie mniej elektryczności
niż wytwarza ciepła. Jest absolutnie bezpieczna w użyciu -
znaczy zarówno ją, jak i gotowaną przez nią wodę, można
dotykać bez niebezpieczeństwa porażenia prądem,
zaś jeśli cała woda się wygotuje, grzałka sama staje się
zimna i nie inicjuje pożaru. Ponadto istnieją przesłanki
które sugerują że podczas zagotowywania grzałka ta
najprawdopodobniej telekinetyzuje gotowaną wodę i zmienia
jej cechy w niemal cudowną "wodę życia". Jak zaś wiemy
(np. z mitologii i folkloru), cudowna "woda życia" ma zdolności lecznicze,
zwiększa długość życia, poprawia smak, oraz konserwuje
potrawy. Stąd pijącym przynosi ona nie tylko zdrowie i
pobudza długie życie, ale także podnosi walory smakowe
i użytkowe wszystkiego co na niej bazuje. Jednak opisywana
tu grzałka pobija również i zupełnie odmienny rekord.
Mianowicie, jej światowym rekordem jest, że jakieś
mroczne moce
operujące skrycie w łonie naszej cywilizacji już
przez ponad 60 lat skutecznie blokują wdrożenie
tego rewolucyjnego wynalazku do fabrycznej produkcji.
I to na przekór że wynalazek ten nosi w sobie
potencjał pozytywnego zrewolucjonizowania
zasad podgrzewania płynów, że telekinetyzuje
on podgrzewane płyny nadając im unikalnych własności,
a także że jego techniczne możliwości oraz nowatorska
zasada działania pozwalają mu na wydatne podniesienie
poziomu cywilizacyjnego całej ludzkości. Niniejsza strona
jest o owym rewolucyjnym wynalazku, o jego twórcy,
oraz o jego szokujących kolejach losu.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Co zamotywowało mnie do przygotowania tej strony:
Ci z czytelników którzy znają mój
dorobek naukowy i wynalazczy,
doskonale wiedzą że ja sam też jestem wielokrotnym
wynalazcą oraz odkrywną nieznanych wcześniej
praw i zjawisk. Przykładowo, to ja dokonałem
wynalazku statku kosmicznego z napędem
magnetycznym zwanego
magnokraftem,
a także urządzenia napędzającego ów statek zwanego
komorą oscylacyjną.
To także ja wynalazłem najbardziej podstawowy z
telekinetycznych generatorów darmowej energii
zwany
baterią telekinetyczną.
To także ja opracowałem jedyną sprawdzającą
się w praktyce teorię
wszystkiego zwaną
Konceptem Dipolarnej Grawitacji,
oraz dowiedzoną już w codziennym życiu filozofię
szczęśliwego i moralnego życia zwaną
totalizmem.
W trakcie prób urzeczywistnienia swoich wynalazków
i odkryć doświadczyłem jednak wysoce paskudnego
potraktowania. Moje wynalazki były (i nadal są) bez
przerwy wyszydzane, opluwane, bezpodstawnie krytykowane,
oraz blokowane przed próbami ich wdrożenia, zaś moje
odkrycia naukowe stawały się podstawą do usuwania
mnie z uczelni. Owe nieustanne prześladowania
serwowane mi za próbę dodania mojego własnego
wkładu do rozwoju naszej cywilizacji wiodły mnie
do odkrycia, że na Ziemi aktywnie działa jakaś
tajemnicza moc
która w sposób wysoce umiejętny i szatański,
chociaż zawsze doskonale ukryty, sekretnie prześladuje
każdego z ludzi który w jakikolwiek sposób stara
się podnieść poziom cywilizacyjny ludzkości.
Moc ta nie jest odnotowywana przez każdego,
bowiem działa ona wybiorczo wyłącznie
na tych z ludzi którzy wnoszą coś istotnego i pozytywnego
do naukowego i technicznego rozwoju naszej cywilizacji.
Dlatego przykładowo moc ta wcale nie niszczy np.
malarzy, poetów, czy pisarzy. Za to z ogromną
zaciekłością prześladuje ona niemal wszystkich
wynalazców - oszczędzając jednak wynalazców
którzy tworzą coś służącego zabijaniu i niszczeniu.
Bezosobowo ja nazywam ową moc przekleństwem
wynalazców. (Bardziej jednoznacznie można
by ją określić mianem użytym w punkcie #D2.2
totaliztycznej
strony
dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.)
W odniesieniu do wynalazców i badaczy z Nowej
Zelandii, przekleństwo to opisałem w punkcie #B3
odrębnej strony internetowej
newzealand_pl.htm - o tajemnicach i ciekawostkach Nowej Zelandii.
Natomiast w odniesieniu do wynalaców i badaczy
z innych krajów świata, opisałem je w punkcie #11
odrębnej strony internetowej
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych.
Aczkolwiek nazwa "przekleństwo wynalazców"
zdaje się sugerować działanie jakiejś ślepej i
bezrozumnej mocy, faktycznie za przekleństwem
tym kryją się wysoce inteligentne istoty. Istoty te
działają w sposób wysoce logiczny, planowy,
zamierzony, oraz efektywny. Obserwując ich
działanie muszę tutaj przyznać, że realizują
one swoje zamierzenia w sposób nawet znacznie
bardziej efektywny, niż czyniłaby to doskonale
zorganizowana grupa wysoce inteligentnych
ludzi. Więcej na temat owych istot kryjących
się za "przekleństwem wynalazców" wyjaśniłem
w części F niniejszej strony.
Odkrycie owego wybiorczo działającego
"przekleństwa wynalazców" spowodowało,
że jedną z form mojej osobistej walki z owymi
mrocznymi mocami
które za przekleństwem tym się kryją, stało się
pomaganie tym innym wynalazcom i odkrywcom
którzy też zostali przez nie dotknięci. Jednym
z wynalazców którego rewolucyjne urządzenie
wzbudziło mój najwyższy szacunek, któremu w
1990 roku osobiście przyrzekłem promować
jego wynalazek, oraz którego owo przekleństwo
prześladuje bez przerwy już przez ponad 60 lat,
jest Mr Peter Daysh Davey z Christchurch, Nowa
Zelandia. Kiedy więc w lutym 2008 roku odkryłem, że owe
mroczne moce
używają przeciwko niemu swojej najcięższej artylerii (tj.
podróży w czasie i zmiany zdarzeń które już zaszły w dalekiej przeszłości),
to ostatecznie zamotywowało mnie do napisania
niniejszej strony. Stronę tą w całości poświęcem
rewolucyjnemu wynalazkowi tego wynalazcy.
Pan Peter Daysh Davey urodził się w Hamilton,
Nowa Zelandia, w dniu 30 stycznia 1916 roku.
W okresie drugiej wojny światowej walczył
w "Bitwie o Anglię" jako pilot myśliwca
Spitfire w 602 City of Glasgow Squadron.
W owym też czasie dokonał odkrycia które
później doprowadziło go do wynalazku
"grzałki zanurzeniowej" opisywanej na
niniejszej stronie internetowej. Grzałkę tą
opatentował po raz pierwszy w 1944 roku -
patrz patent nowozelandzki numer 92.428
datowany 12 grudnia 1944.
Przez następne 60 lat walczył on z anonimowymi
biurokratami
o uzyskanie pozwolenia na podjęcie fabrycznej
produkcji tej grzałki. Niestety, przez cały
ów czas produkcja tej grzałki była blokowana
pod wymówką że grzałka ta wprowadza
zagrożenie porażenia prądem jej użytkowników.
W 1964 roku Pan Davey zakupił w Christchurch
rodzaj dawnej villi, nazywającej się "Locksley
homestead".
Jego villa zlokalizowana była w dzielnicy
Dallington. Zbudowano ją jeszcze przed
1860 rokiem. (W latach 1860 do 1866
była ona własnością znanego bankiera
nowozelandzkiego o nazwisku Joseph
Palmer.) To w owej villi wykonywał
chałupniczo testujące modele swojej grzałki.
W 1998 roku osobiście widziałem że
villa ta stopniowo była wyburzona aż
do fundamentów. Jednak w 2008 roku
ponownie zobaczyłem, że villa ta nadal
stoi na swoim dawnym miejscu i w swoim
oryginalnym wyglądzie. Jej więc wyburzenie
z jakichś powodów zostało anulowane
poprzez zmianę przeszłości - tak jak
opisywane tutaj
mroczne moce
anulowały już uprzednio na moich oczach
aż kilka innych zdarzeń które już zaszły,
a które opisuję w punktach #C6 do #C6.1 strony
timevehicle_pl.htm - o podróżach w czasie.
Grzałka Pana Davey jest rewolucyjnym
wynalazkiem. Nosi ona w sobie potencjał
całkowitego zrewolucjonizowania zasad
podgrzewania płynów. Pomimo to jedyna
okazja o jakiej jest mi wiadomo że grzałkę
tą opisano skrótowo w gazecie i pokazano
w telewizji, były 92-gie urodziny jej wynalazcy
w dniu 30 stycznia 2008 roku - po szczegóły
patrz punkt #E1 niniejszej strony. Wygląda
więc na to, że owa rewolucyjna grzałka musiała
odczekiwać aż ponad 60 lat od chwili swego
wynalezienie aby w końcu udało się oficjalnie
poinformować o niej świat. Prawdopodobnie
też jedynym powodem dla którego oficjalne
publikatory opublikowały cokolwiek na jej
temat, był fakt że od 25 maja 2003 roku
w internecie dostępna jest strona internetowa o
telekinetycznych generatorach darmowej energii,
która to strona zawiera moje nieoficjalne opisy
owej grzałki oraz szokujących losów jej wynalazcy.
Rys. #A1: Mr Peter Daysh Davey w
2008 roku, demonstrujący działający
prototyp "grzałki sonicznej".
(Kliknij na powyższe zdjęcie aby oglądać je w powiększeniu.)
Prototyp ten w dosyć tajemniczych
okolicznościach został mu zwrócony w
raczej wymownym momencie czasowym.
Mianowicie, zwrócenie tego prototypu
nastąpiło na krótko przed opublikowaniem
na jego temat obszernego artykułu w
nowozelandzkiej gazecie z Christchurch,
o nazwie
The Press,
w wydaniu tej gazety ze środy (Wednesday),
January 30, 2008. (Artykuł ten opublikowano
na stronie A13 owej gazety. Nosił on tytuł
"Sax notes lead to off-beat boiler" - tj. "Nuty
saksofonowe wiodą do nietypowej grzałki".
Na początku lutego 2008 roku treść tego
artykułu była dostępna w Internecie pod adresem
http://www.stuff.co.nz/4379593a6530.html.)
Ponadto ten sam prototyp grzałki był
demonstrowany w wieczornym dzienniku
telewizyjnym ze środy, dnia 30 stycznia
2008 roku, na kanale 1 telewizji nowozelandzkiej,
w krótkim reportażu (trwającym około 3 minuty)
o owej działającej grzałce i o jej wynalazcy.
Reportaż ten nadany został tam niemal dokładnie
o godzinie 23:00. (Zapewne dysk DVD z nagraniem
owego reportażu daje się zakupić od kanału
1 telewizji nowozelandzkiej.)
Niezależnie od niniejszej strony koncentrującej
się na ukazaniu szokującej historii rewolucyjnego
wynalazku tej grzałki, zasada działania
tej samej grzałki, razem z zasadami działania
innych podobnych urządzeń telekinetycznych,
opisane zostały na odrębnej totaliztycznej stronie internetowej
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energi.
Powyższe zdjęcie, a także zdjęcia pokazane w
części #E niniejszej strony, wykonałem w kilka dni
po 92-gich urodzinach Pana Davey w dniu 30
stycznia 2008 roku. W 2008 roku - tj. w czasach
wykonywania powyższego zdjęcia, Pan Davey
stał się prawdopodobnie światowym rekordzistą
w długości bezowocnej walki z biurokracją.
Wszakże długość jego nieustającej i nadal
bezowocnej walki o wdrożenie powyższej
rewolucyjnej grzałki do produkcji fabrycznej
przekraczała już wówczas 60 lat.
Moim więc zdaniem zasługiwał na wpisanie
go do "Guiness Book of Records".
Moim osobistym zdaniem grzałka wynalazku
Peter'a Daysh Davey jest aż tak unikalna
i aż tak nowatorska, że gdyby to zależało odemnie,
ja umieściłbym jej egzemplarz na honorowym
miejscu w specjalnej sekcji zadedykowanej dla
nowozelandzkich wynalazców i naukowców z
Narodowego Muzeum Nowej Zelandii zwanego
Te Papa.
Mianowicie umieściłbym ją tam obok takich
eksponatów, jak pierwszy samolot nowozelandzkiego
wynalazcy o nazwisku Richard Pearse
(pokazany na "Rys. #B3" z odrębnej strony o
tajemnicach i ciekawostkach Nowej Zelandii),
czy pierwszy model atomu opracowany przez
nowozelandzkiego naukowca o nazwisku
Ernst Rutherford. Wszakże wszystkie
owe trzy wkłady cywilizacyjne, tj. grzałka Dave'a,
samolot Pearse'a, oraz model atomu Rutherford'a,
przechodziły przez podobne koleje losu, zaś
ich twórcy w czasach kiedy tworzyli swój rewolucyjny
dorobek doświadczali bardzo podobnego potraktowania
od innych Nowozelandczyków.
Grzałka ta tym bardziej zasługuje na jej umieszczenie
w muzeum, ponieważ tajemnicze okoliczności jej
"zwrócenia" sugerują, że tak naprawdę to jest ona
rodzajem "konia trojańskiego" sprytnie podrzuconego
naszej cywilizacji aby nadal
blokować i opóźniać fabryczne wdrożenie przez
ludzi zaawansowanej technologii którą grzałka ta
reprezentuje. Innymi słowy, jedną z atrakcji pokazanego
tu modelu tej grzałki zapewne jest, że wcale NIE został
on zbudowany przez ludzi.
#A3.
Jakie są cele tej strony:
Istnieje aż kilka celów które chciałbym
osiągnąć poprzez opublikowanie niniejszej
strony internetowej. Głównym z tych celów
jest wsparcie sprawy podjęcia fabrycznej
produkcji opisywanej tutaj grzałki, poprzez
osłabienie efektywności z jaką owe
mroczne moce
kryjące się za przekleństwem wynalazców
blokują wdrożenie tej grzałki do masowej
produkcji, a tym samym blokują wzrost
poziomu cywilizacyjnego ludzkości jaki
upowszechnienie się tej grzałki wniosłoby
do naszej cywilizacji.
Kolejnym celem tej strony jest umożliwienie
zreplikowania tej grzałki przez wszystkie
zainteresowane osoby. To dlatego niniejsza
strona dokładnie wyjaśnia budowę, zasadę
działania, podzespoły, sposób nastrojenia,
oraz problemy i niuanse techniczne
opisywanej tutaj grzałki, a także wyjaśnia
nowe jakości i potencjały z nią związane.
Z kolei poprzez dokładne wyjaśnienie owych
szczegółów, niniejsza strona stara się dopomóc
tym wszystkim z czytelników, którzy zdecydują
się dołożyć własny wkład w doprowadzenie
tej rewolucyjnej grzałki do seryjnej produkcji
fabrycznej.
Niniejsza strona ma także nałożone na siebie
kilka celów naukowych. Najważniejszym z nich
jest jej funkcja jako "szczegółowy raport z niezwykłej
obserwacji", który potem może być podawany
analizom przez innych badaczy. Przykładowo
raport ten stara się zwrócić uwagę na odmienne
od obecnie zakładanego działanie czasu, na
bogactwo zdarzeń i kolei losów składających
się na historię jednego istotnego wynalazku,
a także na skryte działanie na Ziemi wrogich
ludziom istot które nasi przodkowie uważali
za nadprzyrodzone, zaś które nasi potomkowie
być może odkryją jako naszych krewniaków
jacy wyglądają nieodróżnialnie identycznie
do naszego wyglądu. Innym naukowym celem
tej strony jest próba zdemaskowania i opisania
skrytych metod z pomocą jakich owe
wrogie ludziom istoty
prześladują twórczych ludzi na Ziemi. Przez
zaś zdemaskowanie i opisanie tych zwodniczych
metod, mam nadzieję pośrednio dopomóc innym
wynalazcom, twórcom i badaczom na Ziemi, którym
te same moce przeszkadzają w osiągnięciu
ich celów podnoszących poziom cywilizacyjny
ludzkości.
Część #B:
Podsumowanie informacji technicznych na temat opisywanej tutaj grzałki:
#B1.
Co to takiego grzałka telekinetyczna:
Nazwa "grzałka telekinetyczna" została
przyporządkowana dowolnemu urządzeniu
technicznemu które służy generowaniu ciepła
poprzez wykorzystanie zjawiska technicznie
indukowanej telekinezy. Owo zjawisko technicznie
indukowanej telekinezy, które pozwala na
budowanie grzałek telekinetycznych, opisane
jest pod nazwą Efekt Telekinetyczny
na całym szeregu
totaliztycznych
stron internetowych, przykładowo na stronach
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii,
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych,
dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji,
telekinesis_pl.htm - o technicznie indukowanej telekinezie, itp.,
a także w tomach 4, 10 i 11 monografii
[1/4].
Owo zjawisko zwane "Efektem Telekinetycznym"
faktycznie jest rodzajem "odwrotności tarcia". Jako
takie może ono być wykorzystywanie do budowy
niezwykłej odmiany urządzeń energetycznych,
które w obecnych czasach nazywane są
urządzeniami darmowej energii, zaś
które w przeszłości były opisywane pod łacińską
nazwą "perpetum mobile". Urządzenia darmowej
energii charakteryzującą się dwoma unikalnymi
cechami, mianowicie: (1) ich sprawność
energetyczna wynosi ponad 100% - czyli generują
one znacznie więcej energii niż energia wymagana
do ich napędu, oraz (2) część nadwyżki energii
którą one produkują kierowana jest z powrotem dla
ich samonapędzania się - czyli nie trzeba ich
zasilać jakimkolwiek zewnętrznym źródłem energii.
Z powodu owych dwóch unikalnych cech, zbudowanie
urządzeń darmowej energii jest niewypowiedzianie
istotne dla przyszłości naszej cywilizacji. Wszakże
zbudowanie to rozwiąże dzisiejsze problemy
energetyczne ludzkości. Na przekór tego, wynalazcy
pracujący nad rozwojem tych niezwykłych urządzeń
są zaciekle prześladowani, między innymi za
pośrednictwem owego "przekleństwa wynalazców"
opisywanego w punkcie #A1 powyżej. Ciekawostką
jest przy tym, że największymi wrogami budowniczych
owych niezwykłych urządzeń są niektórzy dzisiejsi naukowcy -
czyli ludzie opłacani przez społeczeństwo za promowanie
postępu. Fakt też, że nauka już setki razy była zmuszana
przez życie do odwoływania swoich poprzednich twierdzeń,
a także fakt że pierwsze takie urządzenia darmowej energii
już dzisiaj działają na Ziemi, wcale nie powstrzymuje wielu
obecnych naukowców przed kłamliwym wmawianiem
społeczeństwu że takie urządzenie nie dadzą się zbudować.
Przykładem urządzeń już obecnie produkowanych
fabrycznie, które są bardzo bliskie owej zasady działania
"urządzeń darmowej energii", są dzisiejsze tzw.
"pompy cieplne" (po angielsku "heat pumps").
Pompy cieplne wytwarzają bowiem więcej energii
cieplnej niż wynosi ich konsumpcja energii na
utrzymywanie ich w ruchu. Jedyny (aczkolwiek
bardzo trudny) problem techniczny, który ciągle
wymaga rozwiązania aby owe "pompy cieplne"
przekształcić w "urządzenia darmowej energii", to
stworzenie w nich rodzaju sprzężenia energetycznego,
które część nadwyżki produkowanej przez nie energii
kierowałoby z powrotem dla zasilania pracy owych
urządzeń, zaś cały taki samozasilający się układ
ciągle wykazywałby ponad 100% sprawności.
Na naszej planecie zbudowanych już zostało
kilka urządzeń, które faktycznie wykazują cechy
owych "urządzeń darmowej energii". Zasilają
one bowiem same siebie w energię, zaś jako
samozasilająca się całość ciągle wykazują one
ponad 100% sprawność. Ich dzisiaj działającym
przykładem jest słynna tzw. thesta-distatica
generująca darmową elektryczność, a
znajdująca się w posiadaniu szwajcarskiej grupy
religijnej o nazwie Methernitha. Opis thesta-distatica
zawarty jest na stronie internetowej
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Rodzajem urządzeń darmowej energii były
też tzw. radia kryształkowe opisywane na stronie
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych.
Innym urządzeniem darmowej energii, które
przyjmowało właśnie formę grzałki opisywanej
na niniejszej stronie, była grzałka z Pakistanu.
Jej opis zawarty jest w punkcie #E4.2 tej strony,
a także w punkcie #B2 strony internetowej
newzealand_pl.htm - o ciekawostkach i tajemnicach Nowej Zelandii.
Cechą wspólną wszystkich już poznanych urządzeń darmowej
energii jest, że w swoim działaniu wykorzystują
one właśnie ów "Efekt Telekinetyczny". Grzałka
opisywana na niniejszej stronie także w swoim
działaniu wykorzystuje "Efekt Telekinetyczny".
Jako taka owa grzałka zawiera w sobie potencjał
aby po odpowiednim przekonstruowaniu - tak jak
to uczyniono w w/w "grzałce z Pakistanu", ona także
przekształciła się w urządzenie darmowej energii.
"Efekt Telekinetyczny" może generować
zarówno energię elektryczną, jak i najróżniejsze
inne formy "darmowej energii". Do dzisiaj
zostały już zbudowane i wypróbowane w działaniu
urządzenia, które wykorzystują zdolności tego
zjawiska do zamieniania ciepła otoczenia na
energie odmienne niż elektryczność. Dla
przykładu, generują one energię chemiczną poprzez
zamianę ciepła otoczenia na produkty dysocjacji
wody na wodór i tlen. Inne urządzenia generują
energię biologiczną poprzez dokonywanie
technicznego uzdrawiania. Istnieją także
urządzenia darmowej energii, które wytwarzają
ciepło. To ostatnie wykorzystanie "Efektu
Telekinetycznego" pozwala na konstruowanie
grzałek telekinetycznych, jakie mają sprawność
znacznie przekraczająca 100%. Na niniejszej
stronie internetowej opiszę jedno takie urządzenie,
które już zostało zbudowane i wypróbowane
w działaniu, a którepodobno osiąga sprawność
rzędu 2000% (niestety, ja osobiście nie miałem
okazji naukowego zweryfikowania prawdziwości
tych twierdzeń). Taka jego sprawność może
oznaczać, że jeśli zostanie ono właściwie
skonstruowane i nastrojone, wówczas
konsumuje ono energię elektryczną która
reprezentuje jedynie około 5% całkowitej
energii jaką urządzenie to generuje w formie
ciepła. Wynalazca tego rewolucyjnego
urządzenia jest niejaki Mr Peter Daysh
DAVEY z Christchurch, Nowa Zelandia.
W wersji budowanej przez wynalazcę
przed rokiem 1990 urządzenie to było
nazywane "grzałką zanurzeniową" (po
angielku "immersion heater"). Z kolei
w wersji demonstrowanej w 2008 roku,
było ono nazywane "grzałką soniczną"
(po angielsku "sonic boiler").
Rys. #B1: Telekinetyczna "grzałka zanurzeniowa"
wynaleziona podczas Drugiej Wojny Światowej
(w 1944 roku) przez nowozelandzkiego pilota
myśliwców oraz muzyka o nazwisku Peter
Daysh Davey. Głównym podzespołem owej
grzałki, wyzwalającym w niej efekt telekinetyczny,
jest wewnętrzna czasza rezonansowa widoczna
na prawym końcu zdjęcia jak wystaje nieco z
zewnętrznej czaszy buferującej. (Widoczna też
na zdjęciu stara nowozelandzka moneta 50
centowa ma średnicę 32 mm. W sierpniu 2006
roku monety te wyszły już z użycia.) Ja wielokrotnie
słyszałem opinie, aczkolwiek nigdy nie miałem
możliwości aby opinie te zweryfikować badaniami
naukowymi, że to mechnicznie ogromnie proste
urządzenie generuje wiele razy więcej ciepła,
niż wielkość energii elektrycznej ktorą ono
konsumuje. Znaczy, że jego sprawność
energetyczna znacznie przekracza 100%.
Jeśli przyszłe badania potwierdzą ów fakt,
wówczas będzie to prawdopodobnie jedno
z najbardziej prostych urządzeń darmowej
energii jakie istnieją na Ziemi. Grzałka ta
dowiodła już, że faktycznie działa. Podobno
była też poddana pomiarom przez wielu
naukowców. Jednak jej masowa
produkcja została celowo przez kogoś
zablokowana za pomocą przeszkód o
naturze biurokratycznej - po szczegóły
patrz opisy "przekleństwa wynalazców"
omawianego w punkcie #11 odrębnej strony
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych.
(Powyższe zdjęcie pochodzi z monografii
[1/4]
gdzie jest ono pokazane na rysunku K8.)
#B2.
Konstrukcja opisywanej tutaj grzałki:
Konstrukcja elementu grzejnego Davey'a
jest ogromnie prosta – patrz "Rys. #B2"
pokazany poniżej, lub patrz część (3)
na rysunku K8 w monografii
[1/4].
Faktycznie to grzałka ta składa się z tylko
dwóch głównych podzespołów. Najważniejszym
z tych tych dwóch podzespołów jest półkulista
wewnętrzna czasza rezonująca na rysunku
poniżej oznaczona jako (1). Wynalazca
zawsze ją wykonuje ze stali nierdzewnej.
Drugim z tych podzespołów jest niemal
identyczna co do kształtu, bo również
półkulista, zewnętrzna czasza buferująca (2).
Ma ona promień jedynie około 4 do 6 mm większy
od czaszy (1). Obie te czasze montowane są
symetrycznie jedna czasza wokół drugiej, tj.
czasza (1) mieści się jakby we wnętrzu czaszy
(2). Oczywiście, na dodatek do owych dwóch
czasz, grzałka posiada także długą rurkę (8)
która utrzymuje razem pozostałe jej części,
dwie nakrętki (5) i (3) jakie mocują obie czasze
w ich położeniach, podkładkę (4) która służy
do regulacji wzajemnej odległości "L" obu
czasz, oraz przewody elektryczne (6) i (7) które
dostarczają elektryczność do obu czasz oraz
umożliwiają zanurzenie grzałki do wody jaka
ma być zagotowana. Jednak owe dodatkowe
podzespoły są tylko dodatkami. Najważniejszymi
częściami są bowiem obie czasze. Przy
eksperymentalnej produkcji tej grzałki, czasza
rezonujaca (1) zwykle wykonana jest ze starej
pokrywki do dzwonka rowerowego. Wymiary
tej czaszy są nieistotne. Ważne jest jednakże
aby wpadała ona w rezonans dźwiękowy
przy częstości 50 Hertzów, oraz aby jej
powierzchnia była równoległa do zewnętrznej
czaszy buferującej (2). Do każdej z tych dwóch
czasz odmienny przewód domowego zasilania
w elektryczność (tj. 220 V, 50 Hz) jest dołączony.
Cała grzałka musi potem zostać zanurzona w
wodzie jaką zagotowywuje. Powoduje wówczas
bardzo szybkie zagotowanie się wody. Więcej
danych na temat konstrukcji i działania tej grzałki
zawarte zostało w podrozdziale K3.3 z tomu 10
monografii
[1/4].
Rys. #B2: Powyższy rysunek ilustruje konstrukcję
i główne podzespoły telekinetycznej grzałki wynalazku
Pana Davey'a. Zauważ że daje się on powiększyć
poprzez zwykłe kliknięcie na niego. Dokładne opisy
poszczególnych podzespołów tej grzałki zawarte są
w podrozdziale K3.3 z tomu 10 monografii [1/4],
której gratisowe egzemplarze można sobie załadować
z niniejszej strony internetowej.
(Powyższa ilustracja pochodzi z monografii
[1/4]
gdzie jest ono pokazane w części (3) rysunku K8 - courtezy "Szoda".)
Symbole: (1) - wewnętrzna "czasza rezonująca"
podłączona do "prądowego przewodu" zasilania
elektrycznością 50 Hz, (2) niemal identyczna co
do kształtu również półkulista zewnętrzna "czasza
buferująca" podłączona do "neutralnego" przewodu
zasilania elektrycznością (zwanego też "przewodem
zwrotnym"), (3) i (5) - dwie nakrętki jakie mocują obie
czasze w ich poprawnych położeniach, (4) - podkładka
która służy do regulacji wzajemnej odległości "L"
obu czasz (odległość ta powinna być około 4 do
6 mm), (6) - przewód elektryczny który podłącza
"prądowy przewód" zasilania elektrycznością do
"czaszy rezonującej" (1), (7) - przewód który
odbiera elektryczność z "czaszy buferującej" i
dostarcza ją do "neutralnego (zwrotnego)
przewodu" zasilania elektrycznością 50 Hz,
(8) - długa rurka montownicza czyli jakby "rama"
tej grzałki która utrzymuje razem pozostałe jej części.
* * *
Zauważ że można zobaczyć powiększenie
każdej ilustracji z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle
kliknąć na tą ilustrację. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie
są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją
zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą
posiadanego przez siebie software graficznego.
Jeśli życzysz sobie przesunąć
daną ilustrację (tj. fotografię lub rysunek), znaczy
chcesz przemieścić ją w inne miejsce ekranu
z którego właśnie czytasz jego opis, wówczas
powinieneś uczynić co następuje: (1) kliknąć na
nią aby spowodować pojawienie się tej ilustracji
(zdjęcia lub rysunku) w odrębnym okienku, (2)
zmniejszyć wymiary tego odmiennego okienka
(z danym zdjęciem lub rysunkiem) poprzez "złapanie"
myszą jego prawego-dolnego narożnika i przesunięcie
tego narożnika w górę-lewo aby otrzymać rozmiar
tego odrębnego okienka jaki sobie życzysz mieć
(odnotuj że kiedy raz zmniejszysz już rozmiar
pierwszej takiej ilustracji, wówczas wszelkie następne
kliknięte rysunki pojawią się już w owych zmniejszonych
rozmiarach - chyba że je ponownie powiększysz w
taki sam sposób), a następnie (3) przemieść to
odmienne okienko z ilustracją w miejsce strony internetowej
w którym zechcesz je oglądać. (Aby je przemieścić
złap je myszą za ten niebieski pasek na jego
górnej krawędzi). Odnotuj też, że jeśli przesuniesz
(suwakiem) tekst tej strony kiedy go czytasz, owo
odrębne okienko z dodatkowym rysunkiem nagle
zniknie. Aby je ponownie przywrócić w nowe położenie
strony musisz kliknąć na jego "ikonkę" (nazwę) w
najniższej części ekranu.
#B3.
Strojenie tej grzałki:
Po zbudowaniu, grzałka Davey'a musi zostać
"nastrojona" i to na dwa odmienne sposoby.
Pierwsze strojenie polega na nadaniu jej czaszy
(1) takiej częstotliwości drgań własnych, że
wpada ona w rezonans akustyczny jeśli tylko
w jej pobliżu pojawi się dźwięk o częstości 50
Hertzów. Od zgodności bowiem tej częstości
z częstością prądu zasilającego zależy wartość
przyspieszenia któremu poddawane są cząsteczki
wody w polu magnetycznym generowanym przez
prąd elektryczny przepływający pomiędzy obu
czaszami (1) i (2). Z kolei wartość tego przyspieszenia
decyduje o wielkości wyzwalanego tzw. "Efektu
Telekinetycznego". Ten zaś efekt definiuje ilość
energii cieplnej wyzwalanej do wody, a więc
definiuje również wydajność cieplną tej grzałki
oraz czas potrzebny na zagotowanie wody.
Drugie strojenie polega na właściwym
dobraniu odległości "L" pomiędzy obu czaszami
(1) i (2). Od odległości tej zależy bowiem
wytwarzanie fali stojącej pomiędzy obu czaszami.
Stąd decyduje ona o sprawności energetycznej grzałki.
W czasach kiedy utrzymywałem ścisłe kontakty
z Panem Davey on mi wyjaśniał że dostrojenia
czaszy (1) na częstotliwość prądu on dokonywał
saksofonem. Mianowicie trzymając grzałkę w palcach
grał on nutę "niskie B" na saksofonie - która to nuta
jest harmoniczna do częstotliwości 50 Hz. (Inne
łatwo dostępne źródła dźwięku o częstotliwości
50 Hz obejmują: pianino - "niskie D", kamerton -
"50 Hz", buczący tranformator elektryczny,
nowoczesny oscyloskop z głośnikiem.)
Jeśli zaś czasza (1) grzałki nie wpadała w rezonans
(tj. nie wibrowała wyczuwalnie) podczas tego grania,
wówczas on nieco przyszlifowywał (na szlifierce)
jej wystające czoło i próbował ponownie. Owe
powtórzenia czynił przez tak długo aż czasza
(1) zawsze wpadała w rezonans (wibracje)
podczas zagrania tej nuty.
Z kolei dostrojenia odległości "L" wynalazca
dokonywał poprzez pomiar wielkości zużycia
elektryczności (a więc wartości prądu pobieranego
przez grzałkę). Mianowicie mierzył owo zużycie
prądu dla różnych odległości "L" i ustawiał na
grzałce taką odległość "L" przy której owo zużycie
prądu było najmniejsze.
Sposób dostrajania opisywanej tutaj grzałki jest
też omówiony relatywnie dokładnie w podrozdziale
K3.3 z tomu 10 monografii
[1/4].
#B4.
Zasada działania tej grzałki:
Zasada działania tej grzałki telekinetycznej
jest dosyć podobna do zasady działania baterii
telekinetycznej opisanej na stronie
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Mianowicie efekt telekinetyczny jest w niej wyzwalany poprzez
przyspieszanie i opóźnianie pola magnetycznego.
Z kolei owo pole magnetyczne jakie podlega
przyspieszaniu, jest w niej generowane przez
prąd elektryczny jaki przepływa poprzez wodę
pomiędzy oboma czaszami. W końcu przyspieszenia
owego pola magnetycznego biorą się z wibracji
dzwiękowych wewnętrznej czaszy. Wymagana
asymetria owych wibracji pola, jaka jest niezbędna
aby wytworzyć efekt telekinetyczny, a jaka w ogniwie
telekinetycznym była powodowana przez magnesy
stałe wsunięte do wnętrza induktorków, w tej grzałce
jest zapewniana przez krzywiznę czasz. Stąd
wewnętrzna czasza tej grzałki wykonuje tą samą
pracę co induktorek (I1) w ogniwie telekinetycznym.
#B5.
Zasilanie owej grzałki w prąd elektryczny:
Aby grzałka owa mogła zadziałać, musi
ona być zasilana prądem elektrycznym z
domowej sieci prądu zmiennego 50 Hz.
Jednak zasada działania owej grzałki wymaga,
aby owo zasilanie było doprowadzone do
jej czasz w ściśle określony sposób - co
zilustrowano na rysunku "Rys. #B2" powyżej.
Mianowicie jej "czasza rezonująca" musi
być podłączona do przewodu z prądem,
zaś jej "czasza buforująca" musi być
podłączona do bezprądowego przewodu
neutralnego (zwrotnego). W przypadku
więc krajów takich jak Polska, które w
domowych gniazdkach mają jedynie
dwa przewody, trzeba się jedynie upewnić
który z nich jest którym - tak aby przewód
z prądem podłączyć do właściwej czaszy.
Konfuzja pojawia się jednak w krajach takich
jak Anglia, Cyprus, Malezja, czy Nowa Zelandia,
które w domowych gniazdkach mają aż trzy
przewody. Wszakże w owych krajach każdy
z tych przewodów ma inne przeznaczenie,
a mianowicie (1) "przewód prądowy",
(2) "przewód neutralny (zwrotny)",
oraz (3) "przewód uziemienia".
Tylko "przewód prądowy" jest tam łatwy do
wykrycia próbówką, bowiem wykazuje on
obecność prądu. Natomiast przewód neutralny
(zwrotny) łatwo tam pomylić z przewodem
uziemienia - chociaż z reguły w krajach tych
przewód uziemienia jest umiejscowiony jakby
nieco dalej od dwóch pozostałych przewodów.
W przypadku zaś pomylenia ich obu,
grzałka ta będzie powodowała nieustanne
wywalanie bezpieczników. Wszakże w krajach
owych bezpiecznik na przewodzie uziemienia
typowo dopuszcza zaistnienie co najwyżej 50
miliamperów upływu prądowego do ziemi z
urządzeń elektrycznych, podczas gdy przewód
neutralny (zwrotny) typowo toleruje prąd o natężeniu
10 amperów. To oznacza, że przewód uziemienia
nie pozwoli aby na niego skierować cały
wydatek prądowy owej grzałki, a stąd bez
przerwy będzie wywalał bezpieczniki. Dlatego
przy podłączaniu tej grzałki do prądu w takich
trzyprzewodowych krajach, należy dopilnować
aby nie tylko "czasza rezonująca" była podłączona
do "przewodu prądowego", ale także aby "czasza
buferująca" była podłączona do "przewodu
neutralnego - zwrotnego" (a nie przypadkiem
do "przewodu uziemienia").
#B6.
Sprawność grzałki Pana Davey:
W rozmowach z wieloma osobami śledzącymi
rozwój sytuacji w sprawie tej grzałki, wielokrotnie
spotkałem się z twierdzeniem, że niezwykłą
cechą grzałki Davey'a jest, iż dostarcza ona
do podgrzewanej wody wielokrotnie więcej
ciepła niż wynosi jej pobór energii elektrycznej.
Ja osobiście nie badałem sprawności energetycznej tej grzałki.
Jednak z tego co mi powiedział jej wynalazca
wnoszę, że pomiary dokonywane przez
naukowców nowozelandzkich sugerują iż
grzałka ta może konsumować nawet mniej
niż odpowiednik 5% energii jaką sama
generuje w postaci ciepła. To oznaczałoby,
że jej sprawność energetyczna przekraczałaby
2000%. (Znaczy, że grzałka ta wytwarzałaby
ponad 20 razy więcej ciepła niż wynosi
jej konsumpcja energii elektrycznej.) Z kolei
aż tak duża sprawność tej grzałki pozwalałaby
aby na jej bazie z powodzeniem budować
tzw. "perpetuum mobile" (tj. aby odparowywać
nią wodę, parą tą napędzac silnik parowy,
zaś silnikiem parowym napędzać generator
elektryczności jaki z powrotem będzie zasilał
tą grzałkę w elektryczność wymaganą do
odparowywania wody, itd., itp.) Kilka ortodoksyjnych
instytucji naukowych w Nowej Zelandii miało
bardzo ciężki orzech do zgryzienia próbując
wyjaśnić naukowo na bazie dzisiejszej fizyki
przyczynę owej ponad 100% sprawności tego
urządzenia. Wszakże zaprzecza ono znanym
prawom termodynamiki. Wreszcie jedna z
tych instytucji (tj. nowozelandzki DSIR) wpadła
na pomysł, a raczej zarzut, że grzałka ta
zamiast prądu może konsumować tzw.
"cosinus fi" (tj. abstrakcyjną wielkość jaka
reprezentuje przesunięcie fazowe pomiędzy
pulsowaniami napięcia i natężenia w prądzie
zmiennym). Ów parameter jest niezmierzalny
za pomocą standardowych mierników
elektryczności. Niemniej nawet specjalistyczne
pomiary i badania dokonane przez naukowców
wcale nie potwierdziły owego zarzutu-twierdzenia.
Ciągle jednak na przekór że nigdy nie zdołano
eksperymentalnie wykazać, że grzałka ta
faktycznie konsumuje "cosinus fi", dzięki
upieraniu się przy owym kłamliwym wyjaśnieniu,
autorytet nowozelandzkiej nauki ortodoksyjnej
został uratowany.
#B7.
Potencjał spowodowania naukowej rewolucji:
Telekinetyczna grzałka Davey'go kryje w
sobie potencjał do spowodowania prawdziwej
rewolucji w nauce i technice na Ziemi.
Powodami są, że działa ona na zasadzie
telekinezy zaindukowanej technicznie, że
jej niezwykła sprawność nie może być
wyjaśniona przez dotychczasową naukę
ortodoksyjną, a także że pozwala ona na
dokonywanie rzeczy uznawanych przez
naukę za niemożliwe - np. na konstruowanie
"perpetuum mobile". To zaś oznacza, że
powszechne użycie tej grzałki zainspirowałoby
nowe obszary do badań oraz uruchomiło
zapotrzebowanie na nową wiedzę. Dlatego,
gdyby ta niezwykła grzałka była wdrożona
do masowej produkcji fabrycznej kiedy jej
wynalazca to zamierzał, znaczy w 1945 roku, do dzisiaj
całkowicie by ona odwróciła do góry nogami
ludzką naukę i technikę. Tak że technicznie
indukowana telekineza, zamiast być
wyjaśniona dopiero przeze mnie w 1989
roku, byłaby wyjaśniona przez jakiegoś
innego naukowca co najmniej 40 lat
wcześniej. Z kolei wyjaśnienie zjawiska
technicznej telekinezy, prowadziłoby
do rozwoju napędów telekinetycznych,
typu używanego w tzw. "magnokrafcie", tj.
opisywanych na stronach internetowych
telekinesis_pl.htm - o zjawisku technicznej telekinezy i
propulsion_pl.htm - o napędzie magnokraftów.
Wyjaśnienie to zainspirowałoby także nasze
pełne zrozumienie dla ludzkiej wersji telekinezy
(czyli dla psychokinezy) oraz dla atrybutów
ludzkiego umysłu które indukują ludzką
wersję ruchu telekinetycznego.
Rys. #B3: Mr Davey (ten starszy Pan z brodą),
sfotografowany ze mną (tj. z
Dr Jan Pajak)
w 1990 roku. (Kliknij na to zdjęcie aby je powiększyć.)
Mr Davey jest swoistym "rekordzistą świata" w
walce z
"biurokracją"
o pozwolenie na wdrożenie swojej grzałki do
produkcji fabrycznej.
Wszakże od roku 1944 (w którym wynalazł ową
grzałkę) do roku 2008 (w którym w reportażu
telewizyjnym opisywanym tu w punkcie #D3
wyjaśniał że nadal walczy o wdrożenie swej
grzałki do seryjnej produkcji) minęło aż ponad
60 lat. O tym jego unikalnym "rekordzie światowym"
pisze szerzej w punkcie #B3.1 odrębnej strony internetowej
newzealand_pl.htm - o Nowej Zelandii.
Z kolei niezwykłą grzałkę jego wynalazku opisuję
dokładniej zarówno na niniejszej stronie internetowej,
jak i na jeszcze innej stronie
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii.
Grzałka Mr Davey w 2008 roku opisana była także
w artykule o tytule "Sax notes lead to off-beat boiler" -
tj. "Nuty saksofonowe wiodą do nietypowej grzałki",
ze strony A13 nowozelandzkiej gazety z Christchurch,
o nazwie
The Press,
wydanie ze środy (Wednesday), January 30, 2008.
Na początku lutego 2008 roku treść tego
artykułu była dostępna w Internecie pod adresem
http://www.stuff.co.nz/thepress/4379593a6530.html.
Część #C:
Pierwsza faza blokowania produkcji tej grzałki za pośrednictwem
skrytych działań
bliżej niezidentyfikowanych
biurokratów:
#C1.
Prześladowania wynalazcy:
Historia wynalazku tej grzałki jest zarówno
inspirująca jak i ogromnie smutna. Mr Davey
był muzykiem który zaochotniczył do obrony
wolności i swojego kraju jako pilot myśliwca
podczas Drugiej Wojny Światowej. Brał on
udział w Bitwie o Anglię. Samoloty myśliwskie
tamtych czasów miały śmigła i silniki, jakie
podczas akrobacji bitew powietrznych
powodowały wibrowanie kabiny pilota z różnymi
częstotliwościami. Jako czuły na wibracje muzyk,
Mr Davey odnotował, że istnieje taka szczególna
częstotliwość buczenia silnika i śmigła,
podczas której kabina pilota a także jego
własne ciało wpadają w rezonans akustyczny.
Przy owej szczególnej częstotliwości,
zawsze doświadczał on napływu gorąca
do swojej kabiny pilota. Nie wiedział
wówczas jeszcze, że w przyszłości to samo
zjawisko będzie wykorzystane w
ultrasonicznej broni do efektywnego i skrytego
zabijania ludzi. Niemniej zdecydował
się przetestować czy to samo zjawisko
wystąpi jeśli metalową półkulę symulującą
jego kabinę pilota zanurzy się w wodzie
i pozbudzi do buczenia z częstością
rezonansową prądu. Znalazł więc gdzieś
dwie nakrywki do dzwonków rowerowych,
połączył je razem, nastroił jedną z nich
na częstotliwość 50 Hz, dołączył przewodniki
z elektrycznością do każdej z nich, a potem
wrzucił je do wody. Zaskakująco, woda
zagotowała się niemał natychmiast. Stąd
przygotował swój pierwszy patent na grzałkę
jaki bazował na owej obserwacji. Patent ten
został formalnie zarejestrowany już w 1944 roku.
Po heroicznym powrocie z wojny, miał on
urządzenie, jakie powtarzalnie dowodziło
każdemu kto je pomierzył, sprawność energetyczną
zdecydowanie przekraczającą 100%. Będąc
tego świadomym, wynalazca sądzil że świat
rzuci się na produkcję i użytkowanie tego cudu
techniki. Wszakże ludzie prześcigają się w
deklaracjach i hasłach na temat rzekomego
oszczędzania energii, surowców, ochrony
środowiska, itp. Tymczasem rzeczywistość
okazała się zupełnie odwrotna. Natychmiast
po eksperymentalnym stwierdzeniu wyjątkowo
oszczędnościowej charakterystyki energetycznej
tego urządzenia, grzałka i jej wynalazca narazili
się różnym instytucjom zainteresowanym
w rozwijaniu sprzedaży elektryczności i w
ochronie monopolu na energię elektryczną.
W rezultacie ten niezwykły wynalazek
potraktowany został w sposób specjalny!
Mianowicie, urzędy uczyniły wszystko co
w ich mocy aby uniemożliwić podjęcie jego
produkcji czy upowszechniania. Jednym
z chwytów legalnych wykorzystanych
przeciwko tej grzałce było oficjalne
uznanie jej za "niebezpieczną dla zdrowia
i życia użytkowników". (Proszę jednak tutaj
odnotować, że praktycznie każde urządzenie
elektryczne pracujące na 220 Voltach
może zostać zadeklarowane jako
niebezpieczne, jeśli ktoś w pozycji autorytetu
zechce je zepchnąć w dół.) Z kolei w Nowej
Zelandii nie jest możliwym podjęcie produkcji
i sprzedaży czegokolwiek, na co nie ma się
oficjalnego pozwolenia rządowego. W sumie
Mr Davey walczył przez ponad 60 następnych
lat aby uzyskać zgodę rządu swego kraju na
produkowanie tej grzałki. Niestety, podczas
całych owych ponad 60 lat, pozwolenia tego
nieustannie mu odmawiano, bez względu
jakie wyniki badań by nie przedstawiał
aby przypodobać się władzom, a także
bez względu na to jak bardzo by się nie
starał. Ciekawe jednak, że w Australii seryjnie
produkowany był czajnik o konstrukcji
bardzo podobnej do grzałki Davey'a
(czajnik ten zapewne produkowany jest
tam ciągle i do dzisiaj). Ten australijski
czajnik pracuje na zasadzie oporności
elektrycznej wody (a nie telekinezy - jak
grzałka Davey'a). Podgrzewana woda jest
w nim bowiem opornikiem wytwarzającym
ciepło wskutek przepływu przez nią prądu
elektrycznego. Ów czajnik jest dokładnie
tak samo "niebezpieczny dla zdrowia
i życia", jak omawiana tutaj telekinetyczna
grzałka Davey'a. Jednak nie napotkał on
w Australii podobnych ograniczeń
biurokratycznych, ponieważ jego sprawność
energetyczna jest "normalna".
Kiedy spotkałem się z Mr Davey po raz pierwszy
w 1990 roku, ciągle był optymistyczny i ciągle
pisał on apelacje do władz, a także ciągle miał
nadzieję na otrzymanie pozwolenia na produkcję
swej grzałki - na przekór upływających wówczas
niemal 50 lat przegrywanych batalii z biurokratami.
Pokazywał mi nawet
wówczas ogromny zapas podzespołów jakie
zgromadził aby podjąć produkcję grzałki
natychmiast po tym jak uzyska owo pozwolenie
rządowe. Niemniej już wtedy zarzucił eksperymentalne
wykonywanie egzemplarzy swojej grzałki z
przeznaczeniem do badań. Nawet grzałka
którą używał samemu, była wówczas już
popsuta i nie miał już siły woli aby ją naprawić
(ta popsuta jego własna grzałka pokazana
jest na fotografii "Rys. #B1" powyżej).
Stąd praktycznie w 1990 roku ja nie
miałem przyjemności zobaczenia jego
grzałki w działaniu. Jednak jego niezwykły
optymizm i entuzjazm wyczerpał się
już całkowicie na krótko przed moim
opuszczeniem Nowej Zelandii w 1992
roku w poszukiwania chleba poza granicami
owego kraju. Był on wówczas już całkowicie
zdruzgotany, pozbawiony chęci do życia,
oraz na pograniczu załamania nerwowego.
Jego ostatnie apelacje zostały bowiem
ponownie zgniecione. Nie mógł wówczas
zrozumiec dlaczego oferując światu
przełomowe urządzenie energetyczne
o eksperymentalnie dowiedzionej sprawności
zdecydowanie przekraczającej 100%,
otrzymuje z powrotem jedynie prześladowania,
drwiny, oraz biurokratyczne i legalne
przeszkody jakie uniemożliwiają mu
podjęcie produkcji tego cudownego urządzenia.
#C2.
Zamknięcie moich kontaktów z Mr Davey spowodowane wyburzeniem jego domu w 1998 roku oraz zniknięciem jego danych z książki telefonicznej:
W 1998 roku powróciłem do Nowej
Zelandii ze swojej wędrówki po świecie
w poszukiwaniu chleba. Po powrocie
zamieszkałem początkowo w Dunedin -
tj. mieście odległym od Christchurch
o około 360 km. Jednak pod koniec
1998 roku wybrałem się z Dunedin
w podróż po Nowej Zelandii aby szukać
dla siebie pracy. W podróży tej w obu
kierunkach, czyli aż dwukrotnie,
przejeżdzałem przez Christchurch.
Oczywiście, za każdym razem kiedy
przejeżdżałem przez Christchurch,
usiłowałem ponownie się skontaktować
z Panem Davey. Jednak przejeżdżając
tam pierwszy raz, okryłem że dom Pana
Davey jest właśnie wyburzany. W dniu
kiedy tam byłem po raz pierwszy, wyburzona
była już połowa domu, chociaż ciągle stała
weranda i schody wiodące do jego mieszkania
na piętrze. Kiedy zaś przejeżdzałem tam
ponownie w drodze z powrotem, w miejscu
gdzie poprzednio stał jego były dom,
znalazłem już jedynie stertę połamanych
desek wymieszanych z równie połamanymi
cegłami. Wyglądało to tak jakby przez jego
dom przejechało się kilka ciężkich czołgów.
Po nim zaś samym nie było nawet śladu.
Nie udało mi się też zlokalizować nikogo,
kto by wiedział co z nim faktycznie się stało.
Jego nazwisko i adres zniknęły także z
książki telefonicznej. Pomyślałem więc
że to koniec. Po owym doświadczeniu
zaprzestałem dalszego odwiedzania jego
domu, chociaż w następnym 1999 roku
nadal byłem w Christchurch aż kilka razy.
Z kolei po 1999 roku, jak to wyjaśnilem
w podrozdziale A4 monografii [1/4],
nie leżało już w moim losie abym
ponownie mógł wybrać się do Christchurch.
Z ciszy jaka potem zapanowała w sprawie
grzałki Pana Davey'a wywnioskowałem,
że grzałka ta stopniowo popadła w całkowite
zapomnienie w Nowej Zelandii. Nic nie pomogła
jej granicząca z cudem i oficjalnie dowiedziona
sprawność energetyczna ponad 100%.
Także los jej wynalazcy pozostawał dla
mnie nieznany. Kiedy rozmawiałem
z Mr Davey po raz ostatni, przyrzekłem
mu że opublikuję opisy jego grzałki oraz
historię jego batalii życiowych, tak że być
może ktoś inny podejmie jego walkę
i wdroży ową cudowną grzałkę do
produkcji seryjnej. W ten sposób jego
długie męczeństwo oraz jego wspaniały
wynalazek nie poszłyby na marne
i zaczęłyby służyć dla dobra naszej
cywilizacji. Opisy ze strony internetowej
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii,
a także z niniejszej strony, powstały
w ramach spełnienia tamtej mojej
dawnej obietnicy.
Część #D:
Wydarzenia zaszłe w latach 1992 do 2008 - które przygotowywały mnie do niespodzianki z początku 2008 roku:
#D1.
Moje doświadczenia z "przekleństwem wynalazców" oraz materiał dowodowy dokumentujący że przekleństwo to faktycznie prześladuje ziemskich wynalazców, odkrywców, oraz wszystkie inne osoby które podnoszą poziom cywilizacyjny naszej planety:
Pan Peter Daysh Davey nie jest jedynym
wynalazcą którego rewolucyjny wynalazek
jest usilnie blokowany i prześladowany przez
jakieś anonimowe indywidua. Cały szereg
innych wynalaców i badaczy Nowej Zelandii,
których spotkał taki sam los, opisany został
w punkcie #G1 odrębnej strony internetowej
newzealand_visit_pl.htm - o wiadomości od Boga zawartej w nieprzygotowaniu Antypodów do zaludnienia.
Z kolei caly szereg przypadków podobnych
blokad i ukrytych prześladowań nałożonych
na wynalazców z innych krajów, opisany został
m.in. w punkcie #11 odrębnej strony internetowej
fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych,
a także na stronie internetowej
mozajski.htm - o budowniczym pierwszego samolotu na świecie.
Owa powszechność bardzo paskudnego
potraktowania przez ludzkość najbardziej
twórczych wynalazców i odkrywców spowodowała
że potraktowanie to otrzymało nawet specjalną
nazwę przekleństwa wynalazców.
Oczywiście, do owej grupy ludzi zaciekle
prześladowanych przez to "przekleństwo
wynalazców" ja zaliczam także i siebie
samego. Moje własne prześladowania,
jak również wynalazki i odkrycia naukowe
z powodu których prześladowania te mnie
nękają, opisane są dokładniej na stronie
internetowej
pajak_jan.htm - z notką autobiograficzną dra inż. Jana Pająk.
#D2.
Moje naoczne obserwacje przypadków kiedy to co zaszło w przeszłości zostało anulowane i zastąpione zupełnie odmiennym stanem rzeczywistości:
W latach 1992 do 2007 doświadczyłem
również aż całego szeregu zdarzeń, które
mi udokumentowały, że wszystko to co
zajdzie w przeszłości może zostać anulowane
poprzez cofanie czasu do tyłu, oraz następnie
zastąpione zupełnie nowym stanem rzeczywistości.
Przykłady całego szeregu zdarzeń w jakich
osobiście uczestniczyłem, a jakie sprowadzały
się właśnie do takiego celowego anulowania
i zamiany przez tajemniczego kogoś zdarzeń
które już zaszły w przeszłości, opisane są w
punktach #C6 do #C6.2 strony internetowej
timevehicle_pl.htm - o czasie, o podróżach w czasie, oraz o wehikułach czasu.
Podobne zdarzenia, tyle że odnotowywane
przez innych niż ja ludzi, opisywane są w
podrozdziale V5.3 z tomu 16 monografii
[1/4].
Z kolei przykłady zaszłych naturalnie zmian
tego co już kiedyś zaistniało opisane są w
punkcie #D2 strony
newzealand_pl.htm - o tajemnicach i ciekawostkach Nowej Zelandii.
Oczywiście, jeśli anulowane jest jakieś zdarzenie
z przeszłości, zawsze to oznacza, że (1) dla
anulowania tego istniał jakiś bardzo ważny
powód, a także że (2) istnieją też istoty które
anulowania tego są w stanie dokonać (znaczy
że istnieją istoty opisane w części #F tej strony).
W świetle tego ogromnie istotnego znaczenia
nabiera fakt, że w 2008 roku doświadczyłem
anulowania wyburzenia domu Pana Davey,
którego to wyburzenia byłem świadkiem w
1998 roku. Owo anulowanie wyburzenia domu
Pana Davey po pierwsze potwierdza więc
że musiało ono zostać dokonane dla istotnego
powodu. Stąd jest uzasadnione naukowe poszukiwanie
tego powodu w opisach z niniejszej strony.
Po drugie zaś potwierdza ono istnienie istot
opisywanych w punkcie #F tej strony, oraz
potwierdza zainteresowanie owych istot w
opisywanej tutaj grzałce.
#D3.
Reportaż w dzienniku telewizyjnym TVNZ 1 z 30 stycznia 2008, godź. 23:00, który pokazał Mr Davey i zademonstrował jego działającą grzałkę:
Wszystko co opisałem w poprzednich
częściach #B i #C niniejszej strony,
reprezentuje stan mojej wiedzy na temat
omawianej tu grzałki z lat 1990 do 2007.
Jednak na początku 2008 roku okazało
się, że sprawa tej grzałki ma dalszy ciąg.
Mianowicie, w środę dnia 30 stycznia 2008
roku, o godzinie niemal dokładnie 23:00,
w wiadomościach wieczornych dziennika
telewizyjnego z kanału 1 telewizji nowozelandzkiej
nagle zobaczyłem reportaż na temat Mr Davey
i jego grzałki. Reportaż ten trwał tylko około
3 minuty. (Czytelnik zapewne może zakupić
od "TVNZ 1" dysk DVD z jego treścią.)
Pokazano w nim niemal natychmiastowe
działanie najnowszej wersji kontrukcyjnej
grzałki Mr Davey. Grzałka ta zagotowała
wodę w zalednie kilka sekund. W
reportażu tym poinformowano też, że Mr
Davey ma już 92 lata, oraz że ciągle walczy
on o podjęcie fabrycznej produkcji swojej
grzałki. Tak więc jego walka rozciąga
się już na ponad 60 lat - co czyni go swoistym
"rekordzistą świata". O tym jego rekordzie
piszę szerzej w punkcie #B3.1 odrębnej
strony internetowej
newzealand_pl.htm - o Nowej Zelandii,
a także na niniejszej stronie internetowej
która w całości poświęcona jest omówieniu
owej grzałki i która nosi fizyczną nazwę
boiler_pl.htm - informując o owej rewolucyjnej grzałce która bije wszelkie rekordy świata.
Z reportażu wynikało również że Mr Davey
nadal mieszka w Christchurch. To zaś
pozwoliło mi się z nim ponownie skontaktować -
co opisałem dokładniej w dalszej części
niniejszej strony
boiler_pl.htm - o grzałce która bije wszelkie rekordy.
W owym króciutkim reportażu zdołałem
odnotować, że pokazywana tam wersja grzałki
zawiera już rozwiązanie dla problemu bezpieczeństwa
z powodu którego poprzednio uniemożliwiano jej
wdrożenie do produkcji fabrycznej. Mianowicie w owej
nowej wersji konstrukcyjnej, "czasza buferująca" (patrz
"2" z "Fot. #4a") ma już formę niemal całkowicie
zamkniętej kuli, a nie półkuli - jak czasza na "Fot. #4a".
Do niej też podłączony jest przewód "uziemienia"
(tj. przewód "zera" ze sieci zasilającej). Dzięki
temu czasza ta zamyka dostęp do "czaszy rezonującej"
(patrz "1" na "Fot. #4a") do której przyłożone jest
napięcie zasilające (tj. biegun prądowy). W ten sposób
całkowicie kulista "czasza buferująca" (2) uniemożliwia
użykownikowi przypadkowe dotknięcie czaszy (1)
na którą podawane jest napięcie zasilające. To z kolei
zapobiega ewentualnemu przypadkowemu porażeniu
użytkownika. Jestem ogromnie ciekawy czy po
znalezieniu rozwiązania dla owego problemu
Mr Davey zdoła teraz wdrożyć tą grzałkę do
produkcji fabrycznej. Szczególnie że istnienie tej
grzałki w 2008 roku zostało w końcu ujawnione
społeczeństwu Nowej Zelandii za pośrednictwem
w/w reportażu z TVNZ 1, a także za pośrednictwem
artykułu w nowozelandzkiej gazecie z Christchurch,
o nazwie
The Press,
w wydaniu tej gazety ze środy (Wednesday),
January 30, 2008. (Artykuł ten opublikowano
na stronie A13 owej gazety. Nosił on tytuł
"Sax notes lead to off-beat boiler" - tj. "Nuty
saksofonowe wiodą do nietypowej grzałki".
Na początku lutego 2008 roku treść tego
artykułu była dostępna w Internecie pod adresem
http://www.stuff.co.nz/4379593a6530.html.)
Rys. #D1: Moje własne zdjęcie ilustrujące wygląd boczny
"grzałki sonicznej" której działanie m.in. demonstrowano
w omawianym tutaj dzienniku telewizyjnym TVNZ 1 z dnia
30 stycznia 2008 roku, godzina 23:00.
(Kliknij na powyższe zdjęcie aby oglądnąć je w powiększeniu.)
Grzałka pokazana powyżej wyraźnie różni się
od grzałki poprzednio pokazanej na zdjęciu z
"Rys. #B1". Różnice polegają nie tylko na odmienności
konstrukcji i na rozwiązaniu w powyższej grzałce
problemu porażenia prądem, który to problem
był zasadniczym powodem niedopuszczenie
do produkcji grzałek Pana Davey, ale także na
użyciu odmiennych materiałów - np. aluminiowej
czaszy buforującej.
#D4.
Moje odkrycie że także w sprawie opisywanej tutaj grzałki czas został cofnięty do tyłu zaś zdarzenia już zaszłe w przeszłości uległy anulowaniu i odwróceniu:
Jak to dokładniej opiszę w następnej części
#E tej strony, następstwem ponownego
ujrzenia w telewizji Pana Davey i jego grzałki
było że sprawę tą natychmiast przebadałem
ponownie. Okazało się wówczas, że również
i w sprawie Pana Davey czas został cofnięty
do tyłu, zaś następstwa zdarzeń których efekty
kiedyś obserwowałem na własne oczy zostały
nagle odwołane. Przykładowo dom Pana
Davey którego stopniowe wyburzanie widziałem
aż przy dwóch okazjach nagle pojawił się ponownie
na swoim poprzednim miejscu w niemal tym
samym co kiedyś wyglądzie.
Jak już opisałem to uprzednio w punkcie #D2
powyżej, ja sam poznałem uprzednio wiele
przypadków cofania czasu do dołu i anulowania
tego co już kiedyś zaszło. Poznałem nawet
osobiście kilku ludzi którzy raportowali mi swoje
przeżycia kiedy prawdopodobnie umarli oraz
potem zostali przywróceni do życia właśnie
poprzez takie cofanie czasu do tyłu. (Opisy
takich przypadków zawarłem m.in. w podrozdziale
I4.1.1 z tomu 5 monografii
[1/4] -
patrz tam prawo #4D.)
Stąd samo anulowanie wyburzenia domu Pana
Davey oraz nadania dalszego ciągu sprawie jego
grzałki wcale mnie NIE dziwi. Co mnie jedynie
zastanawia, to że musiała zaistnieć ogromnie
ważna przyczyna aby w tej sprawie cofnąć czas
do tyłu i odwrócić następstwa zdarzń które już
kiedyś zaszły.
Gdyby powodem odwrócenia już zaszłych zdarzeń
w sprawie tej grzałki było doprowadzenie do jej
zbudowania, wówczas ową grzałkę już obecnie
moglibyśmy kupować w sklepach. Wszakże po
cofnięciu czasu do tyłu dawało się wyeliminować
powody które kiedyś wstrzymywały wprowadzenie
tej grzałki do masowej produkcji fabrycznej. Skoro
zaś produkcji tej grzałki nie podjęto w przeszłości,
to oznacza że powód cofnięcia czasu do tyłu w jej
sprawie był zupełnie odwrotny. Znaczy powodem
cofnięcia czasu do tyłu w sprawie tej grzałki musi być
zapobiegnięcie jej już niedługiego zbudowania
poprzez uruchmienie jakichś dodatkowych przeszkód
które wymagały ponownego pojawienia się tej grzałki
i jej wynalazcy. Stąd sprawie możliwych metod
tej nowej fazy zapobiegania fabrycznej produkcji
owej grzałki poświęcę następną część #E tej strony.
Część #E:
Druga faza blokowania produkcji "grzałki sonicznej" począwszy od 2008 roku - tym razem najwyraźniej realizowana metodą "konia trojańskiego":
#E1.
Dziwne "zbiegi okoliczności" towarzyszące mojemu spotkaniu z Panem Davey na początku lutego 2008 roku - czyli po ponad 15 latach od tajemniczego urwania się naszych poprzednich kontaktów:
W drugiej połowie 2007 roku spotkał mnie
zaszczyt bycia zaproszonym na ślub córki
znajomych mieszkających w Christchurch.
Ślub zaplanowany był na pierwsze dni lutego
2008 roku. Już więc w połowie stycznia
miałem wykupione wymagane bilety oraz
zapłacone miejsce w hotelu w Christchurch.
Wieczorem w środę dnia 30 stycznia 2008
roku z jakichś powodów nie poszedłem spać
jak zwykle około godziny 10 wieczorem,
a coś mnie zatrzymało ponad godzinę dłużej.
Skorzystałem więc z okazji aby oglądnąć
wiadomości nocnego dziennika telewizyjnego,
które tego dnia kanał 1 telewizji Nowej Zelandii
nadawał od godziny 22:30 do godziny 23:00.
(Typowo niemal nigdy nie oglądam tych
wiadomości, bo są one zbyt późno dla mojej
codziennej rutyny i zwykle wówczas już spię.)
Ostatnią pozycją owych wiadomości nadaną
jako ciekawostka niemal dokładnie o godzinie
23:00, był reportaż który wstrząsnął mną
dogłębnie. Manowicie w reportażu tym
pokazywali mojego dawnego znajomego
Pana Peter'a Daysh Davey, jak demonstrował
on niezwykłą grzałkę którą Pan Davey tym
razem nazywał "grzałką soniczną" (po
angielsku "sonic boiler") - podczas gdy
swoje poprzednie grzałki nazywał on
"grzałką zanurzeniową" (po angielsku
"immersion heater"). Owa "grzałka
soniczna" była nieco podobna do
"grzałki zanurzeniowej" (po angielsku
"immersion heater") którą Pan Davey
pokazywał mi i opisywał w 1990 roku.
Tyle że na zawnątrz jej czasza buforowa
byla w formie zamknietej kuli wyglądającej
jak wykonanej z aluminium.
Z rzeczy które zwróciły moją uwagę w owym
reportarzu telewizyjnym, najbardziej zastanowiła mnie wypowiedź
opiniodawcy którego autorzy reportażu zaprosili
dla wydania opinii o owej grzałce. Na przekór
bowiem że ów opiniodawca był emerytowanym
naukowcem, a stąd powinien on przebadać grzałkę
o której wydawał opinię, faktycznie jego wypowiedź
nie zawierała żadnej informacji bazującej na
badaniach, ani nie podawała nawet jednego
parametru ilościowego pomierzonego na grzałce.
Stąd w programie ów opiniodawca wypowiadał
się niemal tak jak to czynią krytycy filmowi a nie
naukowcy. Znaczy wyrażał wyłącznie własne
wierzenia, poglądy i odczucia - zamiast faktów
wynikających z badań. Na dodatek cała owa
opinia była "anty" i sprowadzała się głównie do
zaprzeczania słowom wynalazcy. Drugą sprawą
która rzuciła mi się w oczy w owym programie,
to że wszystko w nim było "cacy" i pozbawione
konkretów. Znaczy program nic nawet nie wpomniał
o 60 latach blokowania produkcji owej grzałki,
ani o przełomowości czy znaczeniu samego
wynalazku. Ponadto w reportarzu tym uderzyła
mnie odmienność konstrukcji grzałki która była
tam demonstrowana. Odmienność tą tłumaczyłem
jednak sobie, że Pan Davey najwyraźniej niedawno
zdołał przełamać w sobie impas, danie za wygraną,
zniechęcenie, oraz przygnębienie jakie w latach
1990 do 1992 odnotowałem u niego w sprawie
budowania eksperymentalnych prototypów tych
grzałek, oraz ponownie podjął usprawnianie
swojego wynalazku rozwiązując przy okazji ów
problem porażenia użytkowników prądem -
który poprzednio był powodem oficjalnego
blokowania produkcji tej grzałki. Użyteczną
dla mnie informacją tego reportażu było, że
wynikało z niego iż Pan Davey najprawdopodobniej
nadal mieszka w Christchurch.
Ponieważ wkrótce potem wybierałem się
do Christchurch na ślub córki znajomego,
natychmiast postanowiłem że następnego
dnia odszukam adres Pana Davey aby móc
go odwiedzić przy okazji pobytu w Christchurch.
Już od dawna prowadziłem bowiem stronę internetową
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energi,
w której między innymi opisywałem jego grzałkę.
Ewentualne spotkanie z Panem Davey mogło
więc dostarczyć mi dalszych obserwacji i danych
o tej niezwykłej grzałce. Te z kolei pozwoliłyby mi
sporządzić niniejszą stronę internetową w całości
poświęconą temu doniosłemu wynalazkowi i jego
niezwykłym losom. Następnego dnia poszedłem
więc na pocztę aby poszukać adresu Pana Davey
w książce telefonicznej z Christchurch. Jak jednak
się okazało, w książce tej on nie figurował,
podobnie jak nie figurował on tam w 1998 roku -
kiedy to po raz ostatni usiłowałem się skontaktować
z owym genialnym wynalazcą. (Potem odkryłem
że posiada on telefon w domu, tyle że zastrzegł
sobie aby jego numer NIE figurował w książce
telefonicznej.) Przypomniało mi się wówczas,
że w Nowej Zelandii adres każdego obywatela
tego kraju podany jest też na specjalnym
wykazie ludzi uprawnionych do głosowania,
nazywającym się "Parliamentary Electoral Roll".
Wykaz taki można znaleźć w praktycznie każdej
większej bibliotece publicznej. Z poczty poszedłem
więc do biblioteki i przeszukałem tam wykazy
ze wszystkich "Parliamentary Electoral Districts"
miasta Christchurch. Nazwisko i adres Pana
Davey znalazłem na stronie 47 takiego
wykazu opublikowanego w 2007 roku a sporządzonego
dla okręgu wyborczego (tj. dla "Parliamentary
Electoral District") nazywającego się "Christchurch East".
Stwierdziłem też wówczas, że jego adres pozostaje
dokładnie ten sam pod jakim mieszkał on w
latach 1990 do 1992. Ponieważ w 1998 roku
właśnie pod tym adresem oglądałem wyburzanie
domu Pana Davey, doszedłem więc do wniosku,
że zapewne w międzyczasie wybudował on sobie
nowy dom na miejscu starego i teraz mieszka on
w nowym domu.
Po przybyciu do Christchurch w początkach lutego
2008 roku, najpierw zamierzałem odwiedzić Pana
Davey, a dopiero potem pojechać do moich znajomych -
na ślub córki których przybyłem do Christchurch.
Chodziło bowiem o to, że poczas pobytu w Christchurch
chciałem zrealizować naukowe badania i pomiary
grzałki Pana Davey. Pomiary te opisałem poniżej
w punkcie #E3 tej strony. Z zamiarem wykonania
takich pomiarów i badań nosiłem się już od roku
1990. Jednak nigdy wcześniej nie był dostępny
działający prototyp tej grzałki na którym mógłbym
pomiary takie przeprowadzić. Oczywiście, aby
móc efektywnie zaplanować te badania, najpierw
potrzebowałem zgromadzić wstępne obserwacje
na temat zachowania i cech badanej grzałki, a
dopiero potem mogłem przemyśleć sposoby jak
efektywnie zrealizować jej główne badania.
Dom Pana Davey odnalazłem bez większego
trudu. Wszakże dokładnie pamiętałem gdzie
dom ten się znajduje z okresu moich wizyt w
latach 1990 do 1992 - kiedy to utrzymywałem
kontakty z Panem Davey, oraz z okresu owych
pamiętnych wizyt w 1998 roku - kiedy widziałem
stopniowe wyburzanie tego domu. Dotarłem tam
już pod wieczór. Pierwszą rzeczą która mnie tam
uderzyła było że dom ten wygląda niemal dokładnie
tak samo jak wyglądał on w latach 1990 do 1992.
To zaś oznaczało, że aby mógł on tak wyglądać
po tym jak w 1998 roku widziałem go wyburzonym,
musiał on zostać cofnięty do tyłu w czasie,
zaś jego wyburzenie w nowym przebiegu czasu
musiało zostać celowo zaniechane. Wiedząc
więc, że takiego cofnięcia czasu do tyłu nie są
w stanie dokonać ludzie którzy nie dysponują
jeszcze urządzeniami opisanymi w punktach
#C6 do #C6.1 strony
timevehicle_pl.htm - o wehikułach czasu,
ów niemal oryginalny wygląd owego domu stał
się pierwszym ostrzeżeniem jakie do mnie
dotarło, że sprawa "grzałki sonicznej" została
w jakimś celu odnowiona przez istoty omawiane
w części #F niniejszej strony.
Pan Davey dzielił swoje mieszkanie z około
50-letnim synem także zwanym Peter Davey
(nieobecnym owego dnia). Po wejściu do
tego mieszkania odkryłem że tylko pozornie
wygląda ono podobnie jak wyglądało w 1990 do
1992 roku. Faktycznie jednak uległo ono zmianie w
aż kilku istotnych szczegółach. Przykładowo, zupełnie
brakowało w nim odrębnego pokoju w którym w latach
1990 do 1992 Pan Davey przechowywał (i mi pokazywał)
materiały które uprzednio zgromadził dla podjęcia fabrycznej
produkcji swojej grzałki. W budynku NIE było też
miejsca na ów pokój. Ja osobiście w mieszkaniu
tym miałem odczucie, jakby było ono jedynie
uproszczoną kopią, czy modelem, oryginalnego
mieszkania Pana Davey, sporządzoną przez
filmowców dla potrzeb nakręcenia filmu.
W momencie kiedy Pan Davey wyszedł do mnie
ze swojej sypialni, zapytałem go czy mnie poznaje.
On zaprzeczył. Przypomniałem mu więc że w latach
1990 do 1992 utrzymywaliśmy kontakty związane z
wynalazkiem jego grzałki. Ponownie nie był w stanie
nic sobie na ten temat przypomnieć. Przez myśl
przemknęlo mi więc pytanie, czy ów brak pamięci
i niemożność rozpoznania mnie jest wynikiem jego
wieku, czy też faktu automatycznego wymazania całej
uprzedniej pamięci następującego w każdym przypadku
technicznego cofania czyjegoś czasu do tyłu - co dokładniej
opisałem w punkcie #B1.1, zaś zilustrowałem na przykładzie
filmu "Groundhog Day" z punktu #C8.1, strony internetowej
timevehicle_pl.htm - o wehikułach czasu.
Po początkowych grzecznościach i udokumentowaniu
Panu Davey że wiem wiele na temat jego życia
i wynalazku, oraz po wyjaśnieniu że kiedyś obiecałem
mu promować jego wynalazek wszystkimi dostępnymi
mi siłami i środkami, poprosiłem go aby pokazał
mi "grzałkę soniczną". Chciałem bowiem dokonać
wstępnych badań identyfikujących i ustaleń na temat
jej cech i zachowań. Wszakże te po przemyśleniu
pozwoliłyby mi na wypracowanie i zaplanowanie
programu jej właściwych badań naukowych.
Pan Davey chętnie mi grzałkę tą zademonstrował
w działaniu, pozwolił ją dokładnie pooglądać,
pozował do zdjęć które przytaczam w niniejszej
stronie, a także chętnie odpowiedział na pytania
które mu zadawałem. Wyniki tych wstępnych
badań identyfikacyjnych grzałki zaprezentowałem
w punkcie #E2 i na "Rys. #E2" poniżej.
Do chwili tamtego spotkania z Panem Davey
tłumaczyłem sobie, że owa działająca grzałka
którą on posiadał i demonstrował, była relatywnie
nowym prototypem jaki niedawno zbudował
w ramach wprowadzania udoskonaleń do
swojego wynalazku. Tymczasem w czasie
spotkania poznałem jeszcze jedną tajemnicę
owej "grzałki sonicznej" - mianowicie że jej
egzemplarz został mu "zwrócony" przez jakiegoś
znajomego któremu egzemplarz ten Pan Davey
podarował jeszcze w czasach kiedy ciągle sam
wykonywał prototypy swojej grzałki. Ta informacja
ponownie mną wstrząsnęła. Wszakże stanowiła
ona upewnienie co poprawności moich posądzeń,
iż w sprawę tej grzałki jakoś zamieszane są istoty
opisywane w części #F tej strony.
Jak bowiem było mi dobrze wiadomym, Pan Davey
zaniechał na dobre wykonywanie badawczych
prototypów swoich grzałek już na długo przed
1990 rokiem. Jeśli więc ktoś miał taki działający
prototyp - wówczas musiał go otrzymać od Pana
Davey na długo przed 1990 rokiem. Jednak w
latach poprzedzających 1990 rok, konstrukcja
i materiały grzałek Pana Davey były zupełnie
odmienne - tak jak to pokazano na zdjęciu z
"Rys. #B1". Jak więc to możliwe, że "zwrócona"
została grzałka o odmiennej konstrukcji i
materiałach, od grzałek które kiedyś były
rozdawane. Nie będę tu już komentował faktu,
jak wysoce altruistyczny musiał być ów znajomy,
skoro "zwrócił" niezniszczalną grzałkę która
doskonale mu służyła przez zapewne nie mniej
niż 20 lat, która odznaczała się wszystkimi owymi
wspaniałymi walorami użytkowymi jakie opisałem
w punkcie #E5 poniżej, oraz która była unikatem
na skalę światową za wejście w posiadanie którego
wielu ludzi i firm zapłaciłoby fortunę.
Ponieważ był już wieczór zaś ja spieszyłem się
na spotkanie ze znajomymi na ślub córki których
przybyłem do Christchurch, opisywane powyżej
wstępne identyfikowanie cech i zachowań grzałki
było bardzo krótkie - rzędu zaledwie kilku minut.
Dla dokonania w terminie późniejszym
właściwych pomiarów naukowych owej grzałki -
które to pomiary opisuję w punkcie #E3 poniżej,
umówiłem się z Panem Davey na spotkanie po
południu dwa dni później. Pan Davey ochoczo
przystał na to przyszłe spotkanie. Na
pożegnanie podarował mi kopię tego wydania
gazety "The Press", które zawierało opublikowany
artykuł na temat tego wynalazku. Podarunek ten
przyjąłem, bowiem Pan Davey pokazał mi że
posiada aż kilka egzemplarzy tego właśnie wydania.
Po pośpiesznym powrocie do hotelu pozostawiłem
tam gazetę zamierzając ją przeczytać dopiero
po powrocie od znajomych. Poczym zamknąłem
pokój na klucz i poszedłem na spotkanie.
Kiedy jednak wieczorem ponownie sięgnąłem
do owej gazety, okazało się że brakuje w niej
cała część A w której zawarty był ów artykuł na
temat Pana Davey. A miałem wrażenie że Pan
Davey dał mi kompletną gazetę (choć, niestety,
nie sprawdziłem tej kompletności wcześniej).
(Aby mimo wszystko artykuł ten móc przeczytać,
następnego dnia zmuszony więc byłem wybrać
się do biblioteki publicznej w Christchurch.)
Kiedy po przeglądnięciu owej gazety wyszedłem
na korytarz hotelu, niedaleko mojego pokoju
dostrzegłem jakiegoś mężczyznę ubranego
dokładnie tak jak ja. Mężczyzna ten zupełnie
bez poruszania nogami przepłynął w poprzek
korytarza znikając w ścianie. Podczas oglądania
miejsca na ścianie w którym ów mężczyzna
zniknął, odkryłem tam niewielki (zamknięty)
schowek z małymi drzwiczkami sięgającymi
mi do pasa. Hotel ten był niemal nowy, trudno
mi więc było posądzać, że widziałem w nim
ducha. Raczej doszedłem do wniosku, że ów
mężczyzna był jednym ze śledzących mnie
istot opisanych w części #F niniejszej strony.
Widać z jakichś powodów ubranie się dokładnie
tak samo jak ja ułatwiało mu wywiązanie się z tego
zadania. Ujrzenie tego jegomościa oraz prawdopodobne
zniknięcie z zamkniętego na klucz pokoju istotnej części
gazety dodatkowo podsyciło moje przekonanie, że w sprawę
grzałki którą owego dnia egzaminowałem uwikłane są
mroczne moce które nasi przodkowie uważali za nadprzyrodzone.
Dwa dni później zadzwoniłem do Pana Davey
aby się upewnić, że nadal pozostaje aktualne
nasze poprzednio umówione spotkanie dla
dokonania właściwych naukowych badań i pomiarów
"grzałki sonicznej". Pan Davey jednak mnie
zmartwił informacją, że niedawno miał lekki
atak serca oraz że nadal czuje się niezbyt
dobrze i nie jest w stanie uczestniczyć w tym
spotkaniu. Poinformował mnie również
przez telefon, że w międzyczasie miał
okazję dokładnie przeczytać moją stronę
free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii,
której pełną kopię udostępniła mu autorka
owego artykułu z "The Press". (Na stronie
tej już od 25 maja 2003 roku promuję
jego grzałkę i opisuję jej niezwykłe koleje losu -
zgodnie z udzieloną mu kiedyś obietnicą.)
Usiłował mnie też przekonać, że zapewne
w 1998 roku widziałem wyburzanie domu
innego niż jego. Ja nie argumentowałem z
nim na ten temat. Z doświadczenia wiem
bowiem, że trzeba mieć spory bagaż własnych
obserwacji na temat możliwości cofania czasu
do tyłu z pomocą
wehikułów czasu,
aby móc zaakceptować szokujący każdego
fakt, że zdarzenia które zaszły w przeszłości
ciągle daje się odwrócić jeśli ma się dostęp do wehikułów czasu.
Wobec niemożności spotkania Pana Davey
tego dnia, wyjaśniłem mu, że po trzydniowym
pobycie w Christchurch wybieram się na
tygodniową podróż wakacyjną po całej Wyspie
Południowej Nowej Zelandii. Zaproponowałem
też że powrócę do Christchurch za tydzień czasu.
Umówiliśmy się więc, że zasadnicze badania
i pomiary naukowe jego grzałki dokonamy
podczas mojego następnego pobytu w Christchurch
za tydzień. Kiedy tak rozmawiałem z nim
przez telefon, usłyszałem charakterystyczne
trzaski które typowo się rozlegają jeśli do
danej linii podłącza się jakiś trzeci słuchający.
Wyglądało więc na to, że ktoś był wysoce
zainteresowany aby albo poznać treść mojej
prywatnej rozmowy z Panem Davey, albo też
aby dać mi do zrozumienia że każde moje
słowo jest słyszane i zapewne nawet nagrywane.
Przez następny tydzień podróżowałem po Wyspie
Południowej Nowej Zelandii. Między innymi oglądałem
krater Tapanui,
a także inne miejsca oraz kilku znajomych których
poznałem podczas poprzednich moich badań
tajemnic i ciekawostek Nowej Zelandii.
Kiedy po tygodniu powróciłem do Christchurch,
z motelu zadzwoniłem wieczorem aby uzgodnić
z Panem Davey dokładną godzinę naszego
spotkania następnego dnia dla przeprowadzenia
zasadniczych badań i pomiarów naukowych jego grzałki.
Gdy z nim rozmawiałem, ponownie usłyszałem owe
charakterystyczne odgłosy kliknięcia - jakby ktoś trzeci
podłączył się do słuchania naszej rozmowy.
Pan Davey tym razem był już zdrowy. W międzyczasie
ogarnęły go jednak silne wątpliwości co do celowości
dokonywania naukowych badań i pomiarów jego grzałki.
Z powodu owego przekonania o braku celowości
dokładniejszych badań i pomiarów grzałki, anulował
on podczas rozmowy nasze wcześniej zaplanowane spotkanie.
Korzystając jednak z okazji owej rozmowy, oraz posądzając
że prawdopodobnie jest to już ostatni kontakt jaki z nim
miałem, zadałem mu kilka pytań na które mi odpowiedział
z widocznym ociąganiem i tylko fragmentarycznie.
W odpowiedziach tych sprawiał wrażenie że faktycznie
to nie jest pewien jaka jest poprawna odpowiedź na owe
pytania. Między innymi zapytałem go o szczegóły osoby
która "zwróciła" mu obecny model "grzałki sonicznej",
oraz zapytałem czy pamięta dokładnie kiedy i w
jakich okolicznościach zbudował ów obecny model
"grzałki sonicznej" i podarował go owej osobie.
Zapytałem go także jak tłumaczy fakt że "grzałka soniczna"
według mojej oceny zbudowana jest z aluminium,
podczas gdy on zawsze mi podkreślał że jedynym
materiałem który nadaje się na budowę czasz owej
grzałki jest stal nierdzewna. W końcu zapytałem go
czy miał jakiś oddźwięk na artykuł o nim który
ukazał się w gazecie "The Press". Na to ostatnie pytanie
odpowiedział, że kilka osób dzwoniło do niego w tej sprawie -
niektórzy nawet ze Stanów Zjednoczonych. To ponownie
mnie zastanowiło. Wszakże wiedziałem, że ani ów artykuł
NIE podawał jego numeru telefonu, ani też numer ten NIE
jest włączony do książki telefonicznej Christchurch.
Z doświadczenia też wiem, że reporter który napisał
ten artykuł NIE podałby nikomu zastrzeżonego
numeru telefonu do Pana Davey. Wszakże takie
podanie wybiegałoby przeciwko stwierdzeniom
tzw. "Ustawy o prywatności" (tj. tzw. "Privacy Act"),
która jest w Nowej Zelandii ściśle przestrzegana.
Ponadto znalezienie i wypytanie tego reportera
przez kogoś kto mieszka np. w USA (a nie w Nowej
Zelandii) wcale nie byłoby takie proste nawet jeśli
ów reporter byłby gotów podać numer wypytującemu się.
Czyżby więc owo telefonowanie dokonywane było
przez istoty opisywane w części #F tej strony aby
spowodować efekt "zaniechania poszukiwań" poprzez
stworzenie pozorów zainteresowania - tak jak to opisałem
w punkcie #E4.1 poniżej.
Następnego dnia kontynuowałem więc swoją
podróż do domu, już bez ponownego kontaktowania
się z Panem Davey.
Rys. #E1: Jeszcze jedno zdjęcie Mr Davey
demonstrującego mi działanie "grzałki sonicznej".
Uzupełnia ono zdjęcie z "Rys. #A1".
(Kliknij na powyższe zdjęcie aby oglądnąć je w powiększeniu.)
Grzałka pokazana powyżej wyraźnie różni się
od "grzałki zanurzeniowej" poprzednio pokazanej
na zdjęciu z "Rys. #B1". Przykładowo, moim
zdaniem jej czasza wykonana jest z aluminium,
oraz czasza ta ma formę kompletnie zamkniętej
kuli. Takie zaś jej zamknięcie z jednej strony
eliminuje wadę konstrukcji poprzednich "grzałek
zanurzeniowych" Pana Davey - która to wada
polegała na niebezpieczeństwie porażenia
prądowego użytkowników tych grzałek.
Z drugiej jednak strony owa całkiem zamknięta
czasza uniemożliwia zobaczenie co kryje się
w jej środku (a tym samym sprawdzenie zasady
działania tej grzałki), oraz wysoce utrudnia
wymagane strojenie dźwiękowe owej grzałki.
Bez zaś jej właściwego dostrojenia, grzałka
ta nie będzie działała.
Warto też zwrócić uwagę na wiek Pana Davey
trzymającego omawianą grzałkę. W dniu wykonywania
powyższego zdjęcia miał on ukończone 92 lata.
Wszystkie zaś fakty wskazują, że tak długie
życie jest wynikiem picia natelekinetyzowanej
wody wytwarzanej przez omawianą tutaj grzałkę
podczas jej zagotowywania na zasadzie telekinezy.
Więcej na temat wody życia wytwarzanej
przez omawiana tutaj grzałkę wyjaśnione zostało w
punkcie #E6 poniżej.
#E2.
Co odnotowałem podczas owych kilku-minutowych badań identyfikujących w których Pan Davey zademonstrował mi działanie "grzałki sonicznej":
Kiedy w latach 1990 do 1992 kontaktowałem
się z Panem Davey, nie posiadał on żadnej
działającej grzałki. (Ostatni działający prototyp
jaki zbudował, zepsuł mu się jakiś czas przed
moim skontaktowaniem się z nim.) Nie byłem
więc wówczas w stanie przeegzaminować tej
grzałki w działaniu.
Jednak podczas naszego spotkania na początku
lutego 2008 roku, wynalazca ten posiadał
działającą "grzałkę soniczną". Zademonstrował
mi więc jak ona działa, a w ten sposób umożliwił
mi dokonanie kilku interesujących obserwacji
na temat jej pracy. Poniżej opiszę najważniejsze
z tych obserwacji, oraz zinterpretuję co z nich wynika.
(1)
"Grzałka soniczna" zagotowywuje wodę natychmiast
po tym jak zostanie włożona do owej wody.
W przypadku użycia dowolnych innych grzałek
do zagotowywania wody, woda owa otrzymuje
ciepło od grzałki na zasadzie "przewodzenia ciepła".
To zaś oznacza, że bez względu na wydajność
energetyczną grzałki, w tych innych metodach
podgrzewania zawsze mija jakiś okres czasu
zanim energia cieplna przemieści się z grzałki
do wody. W rezultacie w każdym innym
rodzaju grzałki woda zagotowywuje się z wyraźnym
opóźnieniem czasowym. Tymczasem w przypadku
"grzałki sonicznej" cała objętość wody zaczyna się
gotować niemal natychmiast po włożeniu grzałki do
wody. Czas jaki upływa pomiędzy włożeniem tej grzałki
do wody, a chwilą gdy woda ta osiąga stan pełnego
wrzenia w calej swej objetości, jest rzędu sekund.
Owo zagotowaywanie wygląda więc niemal jak
zjawisko formowania się bąbelek gazu w znanym
mi z czasów dzieciństwa produkowaniu tzw.
"wody sodowej" poprzez wlanie do szklanki wody
odrobiny octu oraz wsypanie tam łyżeczki sody oczyszczonej.
Znaczy, po włożeniu owej "grzałki sonicznej" do
szklanki, cała objętość wody zaczyna formować
maleńkie bąbelki pary, które to bąbelki w pierwszej
fazie po wydostaniu się na powierzchnię tworzą
nawet rodzaj jakby grubego "kożucha", czy grubej
"warstewki przeźroczystej pianki", ponad
powierzchnią wody. (Ów "gruby kożuch", czy też
"warstewka przeźroczystej pianki", widoczny jest
na zdjęciu z "Rys. #E2b".)
(2)
"Grzałka soniczna" zagotowywuje wodę równocześnie
w całej objętości. Znaczy, po włożeniu grzałki do
wody, natychmiast cała objętość owej wody generuje
miniaturowe bąbelki pary i cała ta woda zaczyna się
gotować.
(3)
Praktycznie wszystkie zjawiska które poznaliśmy przy
użyciu klasycznych grzałek elektrycznych, dla "grzałki
sonicznej" mają zupełnie odmienny przebieg.
Stąd np. badania owej grzałki muszą stosować odmienną
technike i zasadę niż badania klasycznych grzałek elektrycznych.
(4)
"Grzałka soniczna" jest całkowicie bezpieczna w użyciu.
Mianowicie, do jej zewnętrznej (kulistej) czaszy buferującej
- patrz (2) na "Rys. #B2", zawsze podłączony jest zerowy
(uziemniający) przewód zasilania prądowego. Dlatego
napięcie elektryczne zasilające tą grzałkę nie przenosi
się do wody. Użytkownik może więc swobodnie dotykać
zarówno powierzchni grzałki podłączonej do elektryczności,
jak i powierzchni wody, nie doznając przy tym porażenia
prądowego.
Ja z ciekawości dotykałem zarówno podłączoną
do prądu ową grzałkę, jak i wodę którą ona
zagotowywała. Nie czułem przy tym żadnej sensacji.
Interesujące w tym eksperymencie było, że na
przekór bycia podłączoną do prądu z sieci oraz
bycia gotową do zagotowania wody, "grzałka
soniczna" wcale nie jest gorąca (tak jak byłaby
podłączona do prądu grzałka oporowa).
Jej podgrzanie następuje jedynie kiedy grzałka
ta zagotuje wodę - a stąd przejmie jakąś część
ciepła od owej wody. Natychmiast jednak po
jej wyjęciu z wody, grzałka ta stygnie.
Faktycznie też, jeśli chodzi o bezpieczeństwo użycia,
"grzałka soniczna" jest znacznie bezpieczniejsza
od wszelkich innych grzałek znanych na Ziemi.
Przykładowo, w punkcie #E5 tej strony wyjaśniłem
że NIE jest ona w stanie spowodować pożaru nawet
jeśli pozostawi się ją bez nadzoru i pozwoli jej wygotować
całą wodę. Kiedy bowiem nie jest ona zanurzona
we wodzie wówczas natychmiast przestaje generować ciepło.
(5)
"Grzałka soniczna" zagotowywuje każdą ilość dowolnego
płynu bazującego na wodzie.
W przeciwieństwie do innych odmian grzałek, które posiadają
granice dla najmniejszej ilości wody którą są one w stanie
zagotować, "grzałka soniczna" zagotowuje każdą ilość
wody. Faktycznie to jest ona w stanie zagotować nawet
wodę w łyżce. Jako taka sprzyja ona oszczędzaniu energii
ponieważ umożliwia zagotowywanie tylko tej ilości wody
jaka komuś jest właśnie potrzebna. Ponadto grzałka ta jest w stanie
zagotować każdy płyn, nie zaś jedynie czystą wodę. W
ten sposób umożliwia np. natychmiastowe zagotowanie sobie zimnego
kakao czy kawy już po tym jak ich proszek rozpuszczony
został w szklance zimnej wody czy mleka.
(6)
"Grzałka soniczna" zmienia własności fizyczne zagotowywanej
przez siebie wody. Ta telekinetyczna zmiana własności fizycznych
owej wody opisana jest dokładniej w punkcie #E6 tej strony.
Zmiana własności wody objawia się m.in. w tym, że
bąbelki formowane podczas gotowania tą grzałką są trwałe
i nie zanikają tak szybko jak przy gotowaniu innymi metodami.
Ponadto odgłos gotowaniu tą grzałką jest całkowicie odmienny
niż przy gotowaniu normalnymi metodami. Posądzam także
że długowieczność wynalazcy, podkreślona w podpisie
pod "Rys. #E1", jest również wynikiem owej zmiany
własności tej wody.
(7)
"Grzałka soniczna" w technicznej wersji pokazanej
na niniejszej stronie wykazuje podobny pobór energii
elektrycznej jak każda inna grzałka (na przekór że w
wersji pokazanej na "Rys. #B1" podobno konsumowała
ona niemal zero mocy elektrycznej). Jak ilustruję
to i wyjaśniam na "Rys. #E2" poniżej, "grzałka soniczna"
w opisywanej tutaj wersji według moich estymatów wcale
nie wykazuje mniejszego poboru mocy elektrycznej
w porównaniu z innymi (klasycznymi) rodzajami grzałek.
Ten zaś fakt stoi w wyraźnej sprzeczności z wynikami
badań "grzałki imersyjnej" pokazanej na zdjęciu z
"Rys. #B1". Wszakże tamta "grzałka imersyjna"
badana była przez ekspertów i wyraźnie demenstrowała
brak poboru mocy elektrycznej podczas generowania
ciepła. To właśnie z powodu owego "normalnego" zużycia
energii przez "grzałkę soniczną", w połączeniu z tajemniczymi
okolicznościami w jakich grzałka ta została "zwrócona" Panu
Davey, ja osobiście posądzam, że jest ona rodzajem
konia trojańskiego który za pomocą tricku
bardzo podobnego do tricku opisanego na stronie
memorial_pl.htm - o metodzie zwodniczego podważania wartości dowodowej obiektywnych zdjęć,
ma na celu wysoce zmyślne zniechęcenie ewentualnych
zainteresowanych tą grzałką do podjęcia jej produkcji
fabrycznej. Moje dedukcje na temat zasady na
jakiej trick ten ma działać opisałem w punkcie #E4.1 poniżej.
* * *
Rys. #E2abc: Działanie i pobór energii
elektrycznej przez "grzałkę soniczną". Oto
trzy zdjęcia "grzałki sonicznej" fotografowanej
w różnych fazach zagotowywania w szklance
typowej wielkości (o pojemności około 0.25
litra) dwóch odmiennych ilości wody. Proszę
odnotować że zasilanie owej grzałki następuje
poprzez amperomierz. Stąd każde ze zdjęć
pokazuje pobór mocy elektrycznej w uchwyconej
na danym zdjęciu fazie zagotowywania. Jak też
widać to na powyższych zdjęciach, ów pobór
mocy przez pokazaną tutaj "grzałkę soniczną"
jest bardzo podobny jak pobory mocy
konwencjonalnych grzałek z drutu opornikowego.
(Kliknij na powyższe zdjęcia aby oglądać je w powiększeniu.)
Powinienem tutaj wyjaśnić, że taka "normalna"
konsumpcja energii elektrycznej, jaka jest zgodna
z prawami fizyki klasycznej, wcale nie ujawniała
się podczas badań oryginalnej grzałki Pana
Davey'a pokazanej na fotografii z "Rys. #B1"
powyżej. Ten zaś fakt, w połączeniu z tajemniczymi
okolicznościami w jakich grzałka ta została
"zwrócona" Panu Davey, sugerują że pokazana
tutaj grzałka faktycznie jest rodzajem konia
trojańskiego specjalnie opracowanego aby
zaindukować inne metody blokowania produkcji
tej grzałki - tak jak to opisane zostało w punkcie
#E4 niniejszej strony. Wszakże istoty opisywane
w części #F tej strony dały się nam już poznać z
używania najróżniejszych "tricków" i "chwytów
poniżej pasa" stosowanych do zasiewania konfuzji
wśród ludzi. Jeden z takich ich tricków, który również
bazował na zasadzie "konia trojańskiego", opisany
został dokładniej na odrębnej stronie internetowej
memorial_pl.htm - o metodzie zwodniczego podważania wartości dowodowej obiektywnych zdjęć.
Rys. #E2a (lewo):
Zdjęcie wykonane w pierwszej fazie zagotowywania
w szklance niewielkiej ilości wody. Zdjęcie to dokumentuje
m.in. że opisywana tutaj grzałka jest w stanie zagotować
każdą ilość wody w każdym naczyniu, w tym nawet
ilość wody tak małą, że jedynie fragment grzałki jest
w niej zanurzony, pozostały zaś fragment wystaje
ponad powierzchnię wody. W przypadku używania
grzałek z drutu oporowego, zagotowywania tak małej
ilości wody skończyłoby się przegrzaniem, a stąd i
przepaleniem, danej grzałki.
Energia dostarczana do wody w owej fazie musi
zaspokajać pobór energii na podnoszenie temperatury
wody wynikający z "ciepła właściwego" tego płynu,
jak również musi ona zaspokajać pobór energii
na równoczesne odparowywanie tej wody wynikający
z "ciepła parowania". Amperomierz uchwycony
na zdjęciu wskazuje pobór prądu wynoszący
około 5 Amperów. Przy typowym napięciu zasilania
prądu sieci, to oznacza, że grzałka ta konsumuje właśnie
około 1100 Wat energii elektrycznej.
Rys. #E2b (środek):
Zdjęcie wykonane w pierwszej fazie zagotowywania
w szklance około dwukrotnie większej ilości wody.
Interesujący fakt uchwycony na tym zdjęciu, jest
że grzałka ta zagotowuje wodę natychmiast w całej
jej objętości, a także że natychmiast po włożeniu
grzałki do wody w całej swej objętości woda ta formuje
miniaturowe bębelki przeźroczystej pary.
Ciekawostką która relatywnie dobrze ujawnia
powyższe zdjęcie, jest fakt że woda zagotowywana
za pomocą tej grzałki zmienia swoje parametry.
Mianowicie bańki pary formowane podczas jej
gotowania wcale nie pękają po wydobyciu się
na powierzchnię wody - tak jak to ma miejsce
w normalnych grzałkach. W pokazanej tutaj
grzałce bańki te stają się trwalsze i formują grubą
warstwę przeźroczystej piany ponad gotującą się
wodą. Piana ta wygląda niemal tak samo jak
piana nad piwem nalewanym do ku